Wszystkie wpisy kategorii: Wnętrza

Misja:Cztery kąty i taras piąty. Nowe mieszkanie!!!

Od pewnego czasu nieśmiało wspominam Wam na instagramie (sistersabout KLIK) o nowym projekcie „Misja:Cztery kąty i taras piąty”. Na naszym profilu pojawiło się zaledwie kilka zdjęć, a otrzymujemy od Was mnóstwo przemiłych wiadomości, że nie możecie się doczekać efektów etc. Nie martwcie się, sama również siedzę jak na igłach, bo jestem ciekawa jaki będzie efekt finalny całego projektu 🙂

OD POCZĄTKU. KILKA SŁÓW O PROJEKCIE

Misja: Cztery kąty i taras piąty to największy projekt, który dotychczas realizowałyśmy. Od A do Z  będziemy przedstawiać Wam, jak powstaje nowy dom. Od placu budowy, prace wykończeniowe, szukanie inspiracji, aż po dopieszczone aranżacje i możliwości, jakie daje nowe miejsce. Chcę, aby cykl wpisów był nie tylko zbiorem potężnej dawki inspiracji dla Was, ale także zbiorem porad. Jakich tematów możecie się spodziewać?

  • Jak dobrać kolor farby do ścian? Czym się kierować przy wyborze i jak korzystać z palety kolorów?
  • Sposób na okna: czyli jak sprytnie (i ładnie!) odgrodzić się od sąsiadów?
  • Sprzęty AGD bez których nie wyobrażamy sobie życia ( + cykl przepisów na pyszne dania i desery).
  • Jak oświetlić swoje cztery kąty? Kilka prostych rad, w jaki sposób upiększyć wnętrze oświetleniem przy zachowaniu najważniejszej cechy: funkcjonalność.
  • System audio Hi-Fi – koniec z obawami każdej pani domu o spójność dizajnu wnętrza.

I wiele, wiele innych!

CZTERY KĄTY I TARAS PIĄTY-DLACZEGO WYBRALIŚMY TĘ INWESTYCJĘ

Oczekiwania mieliśmy ogromne. Były obawy, że niestety nie zdołamy scalić naszych wymagań i będziemy zmuszeni z czegoś zrezygnować. Całe szczęście udało się! Wybraliśmy 75 metrowe mieszkanie w dobrej lokalizacji. Jedynym minusem był czas oczekiwania. Kupując lokum musieliśmy się liczyć z tym, że inwestycja ma status „in progress” i minie kilka miesięcy zanim przejdziemy przez próg z walizkami.

Co sprawiło, że zdecydowaliśmy się na to mieszkanie?

  • Możliwość samodzielnej aranżacji ścian. Do nas należała decyzja, gdzie mają zostać postawione ściany. To my wydzielaliśmy pokoje czy wyznaczaliśmy, gdzie ma być kuchnia czy łazienka. Dało nam to dużo swobody, a także możliwość stworzenia wymarzonego gniazdka wedle własnych potrzeb.
  • Niska zabudowa. Budynek, w którym zamieszkamy składa się tylko z parteru i jednego piętra. Co za tym idzie, pozbywamy się wizji wielkiego blokowiska. Zyskujemy większą kameralność, liczymy też na bardziej rodzinne relacje z innymi sąsiadami.
  • Ogrzewanie podłogowe. Nic tak bardzo mnie nie denerwuje jak wielkie grzejniki np. pod oknem, które ciężko zakryć. Umówmy się: to nie jest pożądany widok. Dlatego ucieszyłam się, że mieszkanie, które wybraliśmy ma ogrzewanie podłogowe na całej powierzchni i wyłącznie w łazience został zawieszony dodatkowy grzejnik.
  • Mieszkanie jest bezczynszowe, a to oznacza, że co miesiąc odchodzi nam przykry obowiązek dokonania przelewu. Chyba nie muszę tego bardziej zachwalać, prawda?:)
  • Ogromny taras! Mieszkanie na parterze odpadało. Nie wiem czemu, ale sceptycznie podchodzę do pomysłu mieszkania na najniższym poziomie. Nie przekonuje mnie nawet wizja posiadania małego ogródka (do którego najczęściej każdy z sąsiadów może mimowolnie zaglądać z okna czy ulicy). Dlatego taras, który ma aż 23m2 przebił wszystko. Dodatkowo, nasze mieszkanie jest usytuowane nie od strony ulicy, a terenu zielonego, więc zyskujemy więcej prywatności. A obserwowanie zmian pór roku przez wielkie okna jest olbrzymim plusem.
  • Lokalizacja. Z jednej strony inwestycja jest usytuowana w spokojnej, zielonej okolicy, a z drugiej…mamy 8 minut do centrum Katowic samochodem. To ważne, jeśli praktycznie każdego dnia trzeba dojeżdżać do biura albo mamy ochotę wyskoczyć do kina czy na zakupy.

Na zachętę mamy dla Was także wizualizacje, abyście mogli śledzić postępy inwestycji.

SKĄD POMYSŁ NA NAZWĘ?

Pewnego dnia siedziałam w bistro mojego przyjaciela. Jadłam pyszną bezę z owocami i zerkałam ukradkiem na rzuty mieszkania. Bistro, o którym mowa to „Cztery kąty i smak piąty” w Katowicach (klik). Spójrzcie na rzut mieszkania… cztery kąty i taras piąty. Teraz już wiecie, skąd wzięła się nazwa naszej MISJI! 🙂

CO TERAZ DZIEJE SIĘ NA BUDOWIE?

Aktualnie trwają prace wykończeniowe. Kafelkowanie łazienki dobiega końca, więc zaraz zabieramy się za kafelki w kuchni. Działamy bardzo intensywnie, żeby szybko się wprowadzić. Dlatego w ciągu dnia krążę między marketem budowlanym, a inwestycją. Szukam najlepszych rozwiązań, ładnego dizajnu. Na ten moment mogę Wam zdradzić jak wyglądać będzie łazienka…Zobaczcie:

W JAKIM STYLU BĘDZIE MIESZKANIE?

W głowie mam mnóstwo pomysłów. Główną wizję mam, natomiast cały czas szukam najładniejszej sofy, dobrej pralki czy kredensu do jadalni. Dlatego dzisiaj jeszcze Wam nie pokaże moodboard’ów z produktami, które znajdą się w naszym mieszkaniu. Ale spodziewajcie się takiego wpisu niebawem, bo projekt wnętrza tworzy się intensywnie 🙂

Jak Wam się podoba nowy projekt „Misja: Cztery kąty i smak piąty” ? Może jest coś, co chcielibyście zobaczyć albo macie pytania w kwestii urządzania wnętrz.

 

Królestwo Bruna. Mieszkanie przyjaciół [4]

Cześć kochani! Powracamy do Was z cyklem postów „Mieszkania przyjaciół”. To nic innego jak zaglądanie do domów naszych znajomych oraz inspirowanie Was nowymi wnętrzami. Dla przypomnienia, do tej pory ukazały się trzy wpisy: Monika- Skandynawski design (klik), Sabina- Przytulny zakątek (klik) oraz Jola-Rodzinna Oaza (klik).

Tym razem, podglądamy mieszkanie Dominiki i Marcina, w którym niebawem pojawi się Bruno. I to właśnie Bruno zainspirował swoich rodziców to niemałej metamorfozy ich domu. Rozpoczęło się niewinnie. Do tej pory niezagospodarowany pokój miał przemienić się w królestwo małego Bruna. Zaczęły się plany, projekty, przeszukiwanie internetu w celu znalezienia wymarzonego łóżeczka, ozdób czy wózka. I myśl: a może zrobić lifting całego mieszkania? Skończyło się na malowaniu, lekkiej zmianie kolorystyki i wymianie niektórych mebli. Efekt? Znakomity! Wchodząc do mieszkania Dominiki i Marcina od razu zauważymy, że mieszkanie jest spójne. Kolor żółty jest wiodącym akcentem w sypialni i pokoju Bruna. Bazę stanowi biel oraz szarość z ciemniejszymi dodatkami.

Pewnie domyślacie się, że inicjatorką wszystkich zmian była Dominika? Faktycznie tak było, ale Marcin włożył mnóstwo pracy, aby mieszkanie wyglądało pięknie. Cierpliwie malował ściany, skręcał meble i zawieszał dodatki. Wszystko po to, aby ich maleństwo, które niebawem przyjdzie na świat miało najpiękniejszy pokój. Dominika skupiła się na DIY (zrób to sam). Dzięki temu w ich mieszkaniu znalazły się własnoręcznie wykonane m.in. pompony, plakaty, łapacz snów czy chmurki zawieszone nad łóżeczkiem Bruna. Widać, że przyszli rodzice włożyli mnóstwo pracy, ale dla takiego widoku było warto!

Zaraz pewnie przejdziecie do oglądania zdjęć, dlatego śpieszę z informacją, że mieszkanie zajmują jeszcze dwaj lokatorzy. Kevin (Ragdoll) oraz Misiek (Święty kot birmański). Kto to taki? To dwa koty, które z wielką przyjemnością pozowały do zdjęć 🙂

Nie przedłużając – zapraszamy Was na room tour! Dajcie koniecznie znać jak Wam sie podoba! 🙂

Naklejki (kropki) nadały charakteru asymetrycznej ścianie.

Mommy bag czeka spakowana na TEN dzień.

Na zdjęcia załapał się również wózek marki Cybex. 

W sypialni, ściana za zagłówkiem została pomalowana na ciemniejszy kolor. Dzięki temu w sypialni coś się dzieje, a łóżko na jej tle bardziej się oznacza.

Kuchnia jest otwarta na salon. Dominice i Marcinowi udało się połączyć te dwa pomieszczenia. Nowoczesna kuchnia z drewnianym blatem ładnie nawiązuje do przytulnego salonu, w którym pojawiła się nowa, szara sofa. Wcześniej stała tu beżowa, z eko skóry. Bez wątpienia obecna aranżacja wygląda o niebo lepiej!

Las w słoiku to nowe „dzieło” Dominiki. Prawda, że świetnie wygląda?

Wielkanoc – moment przesilenia fizycznego czy rodzinny spokój?

Cześć! Kochani! Mamy to! Święta tuż tuż,  a to zwykle oznacza wielkie porządki. Dobrze mnie znacie i wiecie, że lubię mieć wszystko ogarnięte z wyprzedzeniem. Dlatego u mnie w domu prace świąteczne zakończyły się jakiś czas temu. Okna umyte, porządki w szafach zrobione.

Ale nie to chciałabym Wam przekazać dzisiaj. Często słyszę jak chęć perfekcyjnego przygotowania świat przesłania czerpanie radości z kilku dni wolnego. Nie ma nic gorszego jak gotowanie przez cała noc, sprzątanie do upadłego, tylko po to, aby przez kolejne dni siedzieć zmęczonym przy stole i nie mieć ani chęci ani energii na rozmowy z rodzina.

Warto to wypośrodkować. Zadbać o czystość, o dobre wypieki, ale we wszystkim zachowywać umiar. Rodzina nie pogniewa sie, jesli okna nie bedą blyszczesc a na stole pojawi sie tylko jedno ciasto.

A jak jest u Was? Spokojnie podchodzicie do świątecznych przygotowań czy może chcecie sie wykazać na 120%? Pozdrawiam Was serdecznie i zapraszam na kilka wielkanocnych kadrów. Ewelina

Relaks przy lampie – wiosenna odsłona mojego salonu

Cześć Kochani! Czujecie już wiosnę? Na dworze robi się coraz to cieplej, więc zadbałam, aby w naszym domu również pojawiły się wiosenne akcenty.

Mój salon ciągle przechodzi mini metamorfozy. Sama zmiana koloru poduszek, pledów czy bibelotów potrafi zdziałać cuda. Róż i niebieski odstawiłam chwilowo na rzecz ciepłej żółci. Nastroju dodaje trójramienna lampa. Uwielbiam usiąść wygodnie w fotelu i przeglądać czasopisma wnętrzarskie, dlatego lampa oprócz tego, że ładnie wygląda to jeszcze umila mi czas podczas czytania.

A mówi się, że papier wychodzi z mody… Powiem Wam szczerze, że przeglądanie inspiracji w internecie jest szybkie i wygodne, ale jednak wolę wziąć do ręki gazetę i strona po stronie wertować artykuły. Macie podobnie? Kupujecie jeszcze prasę czy przerzuciliście się tylko na strony www? Ściskam!

ps. Uprzedzając pytania, lampa którą widzicie na zdjęciach pochodzi ze sklepu Britop Lighting (klik) 🙂

Moja słabość – gdy jeden kosz to zdecydowanie za mało

Mam nadzieję, że pierwsze zdjęcie Was nie przestraszyło… Jeśli zastanawiacie się kto jest właścicielem tej kolekcji ( a to nie wszystko!) to chyba najwyższa pora, aby się przyznać. JA. To ja uwielbiam kosze.

Nawet nie wiem na kiedy datować początek mojej słabości. Odkąd pamiętam, w moim domu zawsze było ich sporo. Początkowo ceniłam w nich funkcjonalność, a z czasem odkryłam, że świetnie wyglądają ot tak, po prostu. Co w nich chowam? Pledy, czasopisma, paski, biżuterię… W zasadzie wszystko może znaleźć swoje miejsce w koszu. 

Marcelina często się śmieje, bo na pytanie ” Co chciałabyś dostać na urodziny” nieśmiało odpowiadam ” Może kosz?”. Oczywiście przeważnie nie mam na co liczyć, bo córa mdleje na usłyszane słowo „kosz”… A przecież każdy ma swoje słabości. U mnie zdecydowanie są to kosze. U Marceliny? Uwielbia błękitne koszule albo ciuchy z motywem w paski. Nie wspominając już o torebkach czy butach… Ale ciii 🙂

Jestem ciekawa czy Wy również macie swoje słabości, na które wydajecie zaoszczędzone pieniądze? Otwieramy pokój zwierzeń! 


Aranżacja pokoju dla dzieci

Rodzice Karola (prawie 4 lata) oraz Mikołaja (ponad roczek) od pewnego czasu planowali totalną metamorfozę pokoju dziecięcego. Dla większego komfortu, zamienili się pokojami. Pokój dziecięcy zrobili w dawnej sypialni, a sypialnię przenieśli do mniejszego, wcześniej dziecięcego pokoju.

Ale to dopiero początek tej metamorfozy. Zmieniło się wszystko: kolorystyka, układ, meble. Rodzicom od początku zależało, aby pokój był z mocnym akcentem kolorystycznym. Wybór padł na niebieski. Możecie pomyśleć, że to banalne rozwiązanie…ale nie w tym przypadku. Oprócz niebieskiego, który gra główne skrzypce, w pokoju jest dużo bieli z szarymi i czarnymi akcentami, co dodaje wnętrzu charakteru.

Efektem „wow” jest tu niewątpliwie tapeta w gwiazdy (znajdziecie ją tutaj: tapetuj.pl KLIK).Nie wiem czy tylko ja mam takiego bzika na punkcie tapet, ale wręcz uwielbiam, gdy jedna ze ścian w pokoju jest pokryta ciekawym wzorem. Do tego rozkładane, białe łóżko, bo niebawem młodszy syn „wyprowadzi się” na stałe od rodziców. W pokoju chłopców pojawiły się także modne meble z miejscem na przechowywanie oraz rysowanie. Całość została uzupełniona o geometryczny dywan oraz grafikami, które spersonalizowały wnętrze. Dodatkowo, półki na ścianach, na których zarówno Mikołaj jak i Karol mogę eksponować swoje najlepsze książeczki.

Jak możecie zobaczyć, w pokoju jest sporo zabawek, które mimo wszystko znalazły swoje miejsce i dzięki temu widać, że pokój „żyje”.

Jestem ciekawa jak Wam się podoba dziecięcy pokój. Jak aranżacje pokoju dla córki czy syna wyglądają w Waszych domach? Wolicie stonowane wnętrza czy może lubicie jak jest kolorowo? A może to dzieci mają główny wpływ na wystrój ich pokoju?

Wybrałam dla Was kilka wzorów tapet, które wpadły mi w oko. Na ten moment mogę Wam zdradzić, że jeden z poniższych wzorów za jakiś czas również pojawi się w naszym projekcie 🙂 A wszystkie tapety (i wiele jeszcze innych) znajdziecie na stronie tapetuj.pl.

W Walentynki zapraszam Was do sypialni

Dzisiaj piszę do Was z sypialni. I jak tak na nią patrzę to od razu chodzi mi po głowie temat ciepła. Temperatura w pokoju często jest punktem spornym w domach. Podobnie jest u nas, ale o tym za chwilę. 

Ten, kto mnie zna wie, że nie zaliczam się do osób ciepłolubnych. Jako dziecko mieszkałam z rodzicami w domu moich dziadków. Dom był duży, a co za tym idzie-ciężko było go ogrzać. Pamiętam jak mama każdej nocy wrzucała mi termofor pod pierzynę, aby zrobiło się chociaż trochę cieplej. Dwadzieścia lat później zamieszkaliśmy z mężem w bloku. I tu sytuacja się odmieniła. Centralne ogrzewanie nad którym panowała wyłącznie spółdzielnia nie było dla mnie dobre. Wciąż było mi za gorąco. Dodatkowo, często nękały mnie przeziębienia czy zakłócony sen przez wysoką temperaturę nocą.

Aż wreszcie z całą rodziną przeprowadziliśmy się do domu. Historia trochę zatoczyła koło, bo znowu mam do czynienia z dużą powierzchnią, którą cieżko ogrzać. Dla mnie idealne warunki do egzystencji. I tu pojawia się problem, bo mój mąż jest ciepłolubny do potęgi ( już wiecie po kim Marcelina kocha upały:)). Żeby nie było, że funduję mężowi domowe iglo, wybieram cieplejsze pościele. Ja mogę swobodnie się odkryć, a mężowi jest ciepło, gdy przykrywa się np. flanelową pościelą.

Jak widzicie, małżeństwo to nie jest prosta sprawa. Czasem trzeba sobie radzić z takimi różnicami 🙂 Jestem ciekawa jak to wygląda w Waszych domach. Lubicie ciepło czy wolicie niższe temperatury? A jak z Waszą drugą połówką? Zapraszam Was do oglądania zdjęć z sypialni (w której pojawiły się nowości) a także do komentowania! Ściskam!

WARSZTATY dla JYSK – Katowice. Relacja

Witajcie kochani! Długo wyczekiwałyśmy minionej  soboty. A to wszystko dlatego, że miałyśmy przyjemność prowadzenia warsztatów dla marki JYSK z okazji otwarcia nowego sklepu w Katowicach (CH 3 Stawy).  To było pierwsze tego rodzaju przedsięwzięcie, natomiast odnalazłyśmy się w tej roli świetnie i mamy ochotę na więcej! Uwielbiamy dzielić się wiedzą oraz doświadczeniem, a jeśli łączy się to z możliwością porozmawiania z Wami to już w ogóle rewelacja!

Pokrótce, opowiadałyśmy o tym jak w łatwy sposób urządzić mieszkanie. Zwróciłyśmy uwagę, na to jak bardzo istotna jest baza, czyli jasne ściany, jednolita podłoga czy oświetlenie. Zaakcentowałyśmy także jak ważne są dodatki. Przy małym nakładzie finansowym, szybko i prosto możemy diametralnie odmienić nasze wnętrze. Przykładowo, w sypialni centralnym elementem jest łóżko. To ono skupia na sobie całą uwagę, więc warto w nie zainwestować i zmieniać wedle nastroju, pory roku lub po prostu kaprysu. Łóżko to nie tylko ładna pościel, ale także poduszki, pledy, narzuty etc. Warto miksować ze sobą kolory oraz faktury, wówczas aranżacja, którą stworzymy nie będzie banalna. Podobnie w kwestii oświetlenia czy mebli. Nie bójmy się szaleć z lampami, nie trzymajmy się jednego koloru drewna wybierając meble. Nie chodzi o to, aby w domu zapanował chaos, ale żeby nadal mieszkaniu lekkości,a  nie tylko katalogowego wystroju.

Na spotkaniu poruszyłyśmy także temat zjawiska, filozofii „hygge„. Hygge nie traci na sile i dalej zalewa nas swoim ciepłem, radością, szczęściem. Pojęcie wywodzi się z Danii, kraju który od wielu lat zajmuje pierwsze miejsce w rankingu najszczęśliwszych ludzi na świecie. Jak to się dzieje? Duńczycy pracują mniej niż Polacy, a zatem można uznać, że łatwiej im wdrążyć filozofię szczęścia w życie codzienne. 37 godzin pracy tygodniowo i aż 30 dni urlopu, w porównaniu do Polaków – 40 godzin pracy tygodniowo i 26 dni urlopu ( a czasem tylko 20). Z drugiej strony, Dania zmaga się z niekorzystną pogodą ( 180 dni w roku jest pochmurnych, deszczowych). Z tego powodu, Duńczycy dbają o domowe ciepło i atmosferę. Przywiązują dużą wagę do oświetlenia. Nie tylko liczą się same lampy, których jest sporo w pokoju, ale nie zapominają także o świecach czy lampionach. Myślimy, że Polacy trochę zapomnieli o relaksie, spokoju, rodzinnych spotkaniach, ale po latach wracamy do korzeni i staramy się zwolnić. Duńczycy mają swoje „hygge”, Włosi „dolce far niente”, a my Polacy? My możemy mieć po prostu spokojny wieczór z gorącą herbatą czy niedzielny rosół w gronie rodziny…takie polskie, sielskie życie…

Tyle o części merytorycznej. Po ożywionej dyskusji przyszedł czas na aktywne warsztaty. Pokazałyśmy uczestnikom wydarzenia kilka sposobów na aranżację łóżka. A później same zachęciłyśmy do wzięcia udziału w konkursie, który zorganizowałyśmy wraz z marką JYSK. Jakie było zadanie? Wystarczyło po swojemu zaaranżować łóżko! Zabawa była świetna, uczestnicy zaangażowani. Tym samym, udało nam się rozdać aż 10 bonów na zakupy w sklepie JYSK. 

Z okazji otwarcia nowego sklepu JYSK w Katowicach, sklep przygotował mnóstwo promocyjnych ofert. Udało nam się zrobić kilka zdjęć, bo aż trudno uwierzyć, ze ceny są tak atrakcyjne!

Na koniec kilka aranżacji łóżka 🙂 Jak widać uczestnicy byli bardzo kreatywni 🙂

Dziękujemy marce JYSK za możliwość uczestniczenia w takim wydarzeniu, a także prowadzenia warsztatów dla klientów CH 3 Stawy w Katowicach. To dla nas ogromne wyróżnienie. Dziękujemy również wszystkim uczestnikom warsztatów. Miło było z Wami dyskutować oraz doradzać w kwestii aranżacji Waszych domów. Ściskamy!

PORADNIK WNĘTRZARSKI -JAK ZAPROJEKTOWAĆ KUCHNIĘ- 14 WSKAZÓWEK

Dostajemy od Was wiele zapytań odnośnie projektu kuchni. Najczęściej pytacie o odległości, wysokość, płytę gazową pod oknem etc. Dlatego dziś mamy jeden cel: trochę przybliżyć Wam kwestię projektowania kuchni. Są to rady, które pomogą Wam w rozplanowaniu przestrzeni kuchennej. Jednakże, jeśli mimo to nie czujecie się na siłach, najlepiej zlećcie to zadanie osobie, która zajmuje się realizacją takich projektów na co dzień.Pamiętajcie, że kuchnia jest zabudową na lata i powinna spełniać oczekiwania wszystkich domowników, tak aby posiłki powstawały w radosnej atmosferze, przy wykorzystaniu funkcjonalnych rozwiązań.

Zaczynamy?!

1. Rozmiar ma znaczenie! Duże kuchnie dają nam swobodę w działaniu, ale całkowicie inaczej przedstawia się sytuacja, gdy mamy do czynienia z mniejszymi kuchniami. Wówczas musimy pamiętać, aby np. nie zabudować kuchni z dwóch stron szafkami pod sam sufit. Możecie postawić na otwarte półki z jednej strony lub przeszklone drzwiczki, które nadadzą lekkości. Dobrym rozwiązaniem w małych kuchniach są też szafki z drzwiczkami unoszonymi do góry (zamiast skrzydłowych).

2. Blat roboczy. Jego nigdy nie jest za wiele! Pamiętajcie, aby główny blat roboczy miał szerokość minimum 80 cm. Jeśli macie więcej miejsca, dobrym pomysłem jest wyspa, która oprócz dodatkowego miejsca na przechowywanie, ma też zaletę posiadania sporego blatu roboczego.

3. Trójkąt roboczy. To bardzo prosta reguła, której zastosowanie pomoże nam w zaprojektowaniu funkcjonalnej kuchni.Kluczowe jest rozmieszczenie lodówki, zlewu oraz płyty. Wykonywanie czynności ma być szybkie i wygodne, czyli: wyciągamy coś z lodówki, myjemy i gotujemy. Proste, prawda? 🙂

4. Oświetlenie. Zadbajcie o dobre oświetlenie szczególnie nad blatem roboczym, zlewem oraz płytą kuchenną. Istotne jest, aby światło nie raziło, a tylko usprawniało pracę podczas przygotowywania posiłków.

5. Mobilne wyposażenie. W kuchni świetnie sprawdzają się mobilne wózki, w których możemy przechowywać np. miarki, wagę czy inne, kuchenne niezbędniki. Dzięki temu, zawsze będą pod ręką, a nie zajmą cennego miejsca na blacie.

6. Wysokość. Zawsze należy uwzględnić wzrost domowników i do tej średniej dobrać np. wysokość blatu czy zawieszenia szafek górnych.

7. Odległość pomiędzy blatem a górnymi szafkami powinna wynosić minimum 56 cm.

8. Obok płyty grzewczej, z dwóch stron, powinien być chociaż skrawek blatu roboczego, który umożliwi np. odstawienie gorącej patelni.

9. Zmywarkę zawsze umieszczaj w sąsiedztwie do zlewu. To duże ułatwienie, które uprości np. wkładanie naczyń do zmywarki.

10. Uważaj na zlew przy oknie. Dosyć modne jest umieszczanie zlewu pod oknem. Niezaprzeczalnie, podczas mycia naczyń towarzyszy nam wówczas piękny widok, ale to nie wszystko. Zwróćcie uwagę na system otwierania okna. Jeżeli okno jest otwierane do środka to może kolidować z baterią.

11.Staraj się nie umieszczać zarówno kuchenni jak i zlewu przy ścianie. Taki układ ogranicza swobodne korzystanie z kuchni, ale także może powodować ochlapanie ściany tłuszczem z patelni.

12.Korzystaj z szafek typu cargo. Genialnie wypełniają miejsce w kuchni, a na dodatek są bardzo wygodne z uwagi na np. wysuwane, wielopoziomowe koszyki.

13. Nie stawiaj kuchenki przy oknie. Przy otwartym oknie grozi to zdmuchnięciem płomienia.

14. Kolor ma znaczenie. Nie raz marzy nam się ciemna zabudowa, ale co zrobić jeśli nasza kuchnia jest mała i wpada do niej mało dziennego światła? Najlepiej zdecydować się na jaśniejszą zabudowę, która nie przytłoczy tak wnętrza, jak jej ciemny odpowiednik.

Zdajemy sobie sprawę, że czasem metraż nie pozwala nam dostosować się do powyższych zasad. Natomiast, ważne abyście pamiętali i jak najwięcej ich zastosowali w waszych projektach. 
Jeśli macie jeszcze jakieś pytania odnośnie projektowania kuchni – piszcie w komentarzach. A może sami macie złote rady, z którymi chcielibyście się podzielić? Czekamy!

Poświąteczne relacje z nową lampą w tle.

Witajcie kochani! Mam dla Was dziś kilka świątecznych kadrów. Podobnie jak w zeszłym roku zdecydowaliśmy się na naturalną choinkę. Nie jest ona może tak „wygodna” jak te sztuczne, które przechowujemy latami w piwnicy, a tylko wyciągamy w grudniu i przystrajamy ulubionymi bombkami. Jednak dla mnie żywe drzewko ma swój klimat. Dlatego i w tym roku wysłałam męża po choinkę 🙂 A wy? Wolicie sztuczne czy naturalne drzewka?

Co do nowości, wreszcie zdecydowałam się na wymianę lampy nad stołem w jadalni. Czarna ładnie kontrastuje z bielą dookoła. Znajdziecie ją tutaj KLIK. Już Wam kiedyś wspominałam -początkowo nie przywiązywałam większej wagi do oświetlenia, a teraz nastąpiła wielka zmiana. Uważam, że lampy „ubierają” wnętrze, dopinają aranżację na ostatni guzik. To jak ubranie cudownej sukienki i założenie pięknych szpilek. Wtedy całość wygląda fenomenalnie.

Kochani, a jak Wam mija ten poświąteczny czas? Zostajecie w domu do końca roku, wyjeżdżacie za miasto, a może musicie popracować przez te ostatnie dni 2017 roku? Ściskam!