Wszystkie wpisy kategorii: Dom Eweliny

W Walentynki zapraszam Was do sypialni

Dzisiaj piszę do Was z sypialni. I jak tak na nią patrzę to od razu chodzi mi po głowie temat ciepła. Temperatura w pokoju często jest punktem spornym w domach. Podobnie jest u nas, ale o tym za chwilę. 

Ten, kto mnie zna wie, że nie zaliczam się do osób ciepłolubnych. Jako dziecko mieszkałam z rodzicami w domu moich dziadków. Dom był duży, a co za tym idzie-ciężko było go ogrzać. Pamiętam jak mama każdej nocy wrzucała mi termofor pod pierzynę, aby zrobiło się chociaż trochę cieplej. Dwadzieścia lat później zamieszkaliśmy z mężem w bloku. I tu sytuacja się odmieniła. Centralne ogrzewanie nad którym panowała wyłącznie spółdzielnia nie było dla mnie dobre. Wciąż było mi za gorąco. Dodatkowo, często nękały mnie przeziębienia czy zakłócony sen przez wysoką temperaturę nocą.

Aż wreszcie z całą rodziną przeprowadziliśmy się do domu. Historia trochę zatoczyła koło, bo znowu mam do czynienia z dużą powierzchnią, którą cieżko ogrzać. Dla mnie idealne warunki do egzystencji. I tu pojawia się problem, bo mój mąż jest ciepłolubny do potęgi ( już wiecie po kim Marcelina kocha upały:)). Żeby nie było, że funduję mężowi domowe iglo, wybieram cieplejsze pościele. Ja mogę swobodnie się odkryć, a mężowi jest ciepło, gdy przykrywa się np. flanelową pościelą.

Jak widzicie, małżeństwo to nie jest prosta sprawa. Czasem trzeba sobie radzić z takimi różnicami 🙂 Jestem ciekawa jak to wygląda w Waszych domach. Lubicie ciepło czy wolicie niższe temperatury? A jak z Waszą drugą połówką? Zapraszam Was do oglądania zdjęć z sypialni (w której pojawiły się nowości) a także do komentowania! Ściskam!

PORADNIK WNĘTRZARSKI -JAK ZAPROJEKTOWAĆ KUCHNIĘ- 14 WSKAZÓWEK

Dostajemy od Was wiele zapytań odnośnie projektu kuchni. Najczęściej pytacie o odległości, wysokość, płytę gazową pod oknem etc. Dlatego dziś mamy jeden cel: trochę przybliżyć Wam kwestię projektowania kuchni. Są to rady, które pomogą Wam w rozplanowaniu przestrzeni kuchennej. Jednakże, jeśli mimo to nie czujecie się na siłach, najlepiej zlećcie to zadanie osobie, która zajmuje się realizacją takich projektów na co dzień.Pamiętajcie, że kuchnia jest zabudową na lata i powinna spełniać oczekiwania wszystkich domowników, tak aby posiłki powstawały w radosnej atmosferze, przy wykorzystaniu funkcjonalnych rozwiązań.

Zaczynamy?!

1. Rozmiar ma znaczenie! Duże kuchnie dają nam swobodę w działaniu, ale całkowicie inaczej przedstawia się sytuacja, gdy mamy do czynienia z mniejszymi kuchniami. Wówczas musimy pamiętać, aby np. nie zabudować kuchni z dwóch stron szafkami pod sam sufit. Możecie postawić na otwarte półki z jednej strony lub przeszklone drzwiczki, które nadadzą lekkości. Dobrym rozwiązaniem w małych kuchniach są też szafki z drzwiczkami unoszonymi do góry (zamiast skrzydłowych).

2. Blat roboczy. Jego nigdy nie jest za wiele! Pamiętajcie, aby główny blat roboczy miał szerokość minimum 80 cm. Jeśli macie więcej miejsca, dobrym pomysłem jest wyspa, która oprócz dodatkowego miejsca na przechowywanie, ma też zaletę posiadania sporego blatu roboczego.

3. Trójkąt roboczy. To bardzo prosta reguła, której zastosowanie pomoże nam w zaprojektowaniu funkcjonalnej kuchni.Kluczowe jest rozmieszczenie lodówki, zlewu oraz płyty. Wykonywanie czynności ma być szybkie i wygodne, czyli: wyciągamy coś z lodówki, myjemy i gotujemy. Proste, prawda? 🙂

4. Oświetlenie. Zadbajcie o dobre oświetlenie szczególnie nad blatem roboczym, zlewem oraz płytą kuchenną. Istotne jest, aby światło nie raziło, a tylko usprawniało pracę podczas przygotowywania posiłków.

5. Mobilne wyposażenie. W kuchni świetnie sprawdzają się mobilne wózki, w których możemy przechowywać np. miarki, wagę czy inne, kuchenne niezbędniki. Dzięki temu, zawsze będą pod ręką, a nie zajmą cennego miejsca na blacie.

6. Wysokość. Zawsze należy uwzględnić wzrost domowników i do tej średniej dobrać np. wysokość blatu czy zawieszenia szafek górnych.

7. Odległość pomiędzy blatem a górnymi szafkami powinna wynosić minimum 56 cm.

8. Obok płyty grzewczej, z dwóch stron, powinien być chociaż skrawek blatu roboczego, który umożliwi np. odstawienie gorącej patelni.

9. Zmywarkę zawsze umieszczaj w sąsiedztwie do zlewu. To duże ułatwienie, które uprości np. wkładanie naczyń do zmywarki.

10. Uważaj na zlew przy oknie. Dosyć modne jest umieszczanie zlewu pod oknem. Niezaprzeczalnie, podczas mycia naczyń towarzyszy nam wówczas piękny widok, ale to nie wszystko. Zwróćcie uwagę na system otwierania okna. Jeżeli okno jest otwierane do środka to może kolidować z baterią.

11.Staraj się nie umieszczać zarówno kuchenni jak i zlewu przy ścianie. Taki układ ogranicza swobodne korzystanie z kuchni, ale także może powodować ochlapanie ściany tłuszczem z patelni.

12.Korzystaj z szafek typu cargo. Genialnie wypełniają miejsce w kuchni, a na dodatek są bardzo wygodne z uwagi na np. wysuwane, wielopoziomowe koszyki.

13. Nie stawiaj kuchenki przy oknie. Przy otwartym oknie grozi to zdmuchnięciem płomienia.

14. Kolor ma znaczenie. Nie raz marzy nam się ciemna zabudowa, ale co zrobić jeśli nasza kuchnia jest mała i wpada do niej mało dziennego światła? Najlepiej zdecydować się na jaśniejszą zabudowę, która nie przytłoczy tak wnętrza, jak jej ciemny odpowiednik.

Zdajemy sobie sprawę, że czasem metraż nie pozwala nam dostosować się do powyższych zasad. Natomiast, ważne abyście pamiętali i jak najwięcej ich zastosowali w waszych projektach. 
Jeśli macie jeszcze jakieś pytania odnośnie projektowania kuchni – piszcie w komentarzach. A może sami macie złote rady, z którymi chcielibyście się podzielić? Czekamy!

Poświąteczne relacje z nową lampą w tle.

Witajcie kochani! Mam dla Was dziś kilka świątecznych kadrów. Podobnie jak w zeszłym roku zdecydowaliśmy się na naturalną choinkę. Nie jest ona może tak „wygodna” jak te sztuczne, które przechowujemy latami w piwnicy, a tylko wyciągamy w grudniu i przystrajamy ulubionymi bombkami. Jednak dla mnie żywe drzewko ma swój klimat. Dlatego i w tym roku wysłałam męża po choinkę 🙂 A wy? Wolicie sztuczne czy naturalne drzewka?

Co do nowości, wreszcie zdecydowałam się na wymianę lampy nad stołem w jadalni. Czarna ładnie kontrastuje z bielą dookoła. Znajdziecie ją tutaj KLIK. Już Wam kiedyś wspominałam -początkowo nie przywiązywałam większej wagi do oświetlenia, a teraz nastąpiła wielka zmiana. Uważam, że lampy „ubierają” wnętrze, dopinają aranżację na ostatni guzik. To jak ubranie cudownej sukienki i założenie pięknych szpilek. Wtedy całość wygląda fenomenalnie.

Kochani, a jak Wam mija ten poświąteczny czas? Zostajecie w domu do końca roku, wyjeżdżacie za miasto, a może musicie popracować przez te ostatnie dni 2017 roku? Ściskam!

 

 

Jaki dywan wybrać? Sypialnia w obiektywie

Cześć kochani! Narobiłam okropnego zamieszania…Biegam po schodach, między salonem a sypialnią i wciąż zmieniam dywany. Dziś już dałam za wygraną i proszę Was o poradę. Jaki wybrać dywan do sypialni? Niebieski w kratę czy w stylu skandynawskim, w odcieniach szarości?

Zaczęło się jak zawsze: niewinnie. Przeglądałam sklepy internetowe i skupiłam swój wzrok na dywanie w typowo skandynawskim klimacie. Pomyślałam, że idealnie pasowałby do mojego salonu i zastąpił niebieski egzemplarz. Jednak, gdy kurier zawitał do drzwi, a ja rozpakowałam paczkę…nagle dotarło do mnie, że nowy dywan idealnie pasować będzie również do sypialni. Bez namysłu, wzięłam niebieski ( z salonu) oraz nowy nabytek i rozłożyłam je w sypialni. I co? Wiadomo, że oba wyglądają o niebo lepiej niż ich poprzednij – beżowy, zwykły dywan ( możecie go zobaczyć w tym wpisie KLIK), ale który powinnam zostawić w sypialni?

Przygotowałam dla Was sesję w dwóch wersjach. Mam nadzieję, że to Wam pomoże i doradzicie mi, co powinnam zrobić. Liczę na Was! To który? NIEBIESKI czy SKANDYNAWSKI? Pojedynek na dywany CZAS-START!

Kalendarz adwentowy

To już nieuniknione – świateczne inspiracje czas zacząć. A skoro grudzień tuż tuż, to zaczynamy od kalendarza adwentowego. Zwykle Marcelina robiła kalendarze DIY, ale w tym roku…

Wieczory są długie, wiec wygodnie usiąść z kubkiem gorączej herbaty i poprzeglądać asortyment sklepów internetowych. Nie wiem czy zauważyliście taką zależność, ale ja zdecydowanie zamawiam przez internet więcej, gdy za oknem robi się chłodniej. Ostatnio również zasiadłam to takich oględzin….i w oko wpadł mi kalendarz adwentowy. Nie zastanawiałam się wcale – od razu było „kupuję!”.

Sami zobaczcie jak ładnie wpasował się do salonu. Jestem ciekawa czy w Waszych domach pojawiają się kalendarze adwentowe? A jeśli tak to kupujecie gotowe czy robicie własnoręcznie?

Salon – mieszkanka bieli z różem – skandynawski hit

Marzy mi się, aby w moim salonie, jadalni czy kuchni zagościła mieszanka bieli z różem. Znowu mam ochotę pozbyć się innych kolorów. Też tak macie? Przychodzi nowa pora roku, krajobraz za oknem zmienia się, a Wy chcecie wprowadzić zmiany również do Waszych czterech ścian? U mnie to normalne…

Nie bez powodu, w salonie pojawił się nowy dywan. Wcześniejszy niebieski zagościł w sypialni. Ci z Was, którzy podglądają nas na Instagramie (klik) pewnie zauważyli te zmiany. Długo wzdychałam to właśnie TEGO modelu. Przyznam się Wam, że również miałam na oku inne, bardziej kolorowe … Ale po konsultacji z Marceliną ( czyli: żadnych kolorów! Ten i koniec!) zamówiłam skandynawski hit.

Sami oceńcie jak Wam się podoba salon w takiej – bardziej stonowanej – odsłonie. Czekam na Wasze opinie. A może sami wprowadziliście ostatnio jakiś jeden, nowy element, który zmienił klimat Waszego wnętrza? Zdradźcie co to było!

 

Sisters About wraca do gry…z NIESPODZIANKĄ dla czytelników

Cześć kochani! Wracamy do Was po dłuższej przerwie…O ile na instagramie (Sisters About INSTAGRAM klik) starałyśmy się regularnie publikować zdjęcia…to z blogiem nie szło nam tak dobrze. Nadrabiamy zaległości i obiecujemy, że wracamy do regularnych wpisów 🙂 Cieszycie się?

Na pierwszy rzut idzie kuchnia, która zyzkała jesienny charakter. Pojawiło się też kilka nowości ze sklepu Vanille Mynte. Zaraz Wam o nich opowiem, ale najpierw NIESPODZIANKA.

Po pierwsze, mamy dla Was rabat -20% na hasło AUTUMN na nieprzeceniony asortyment sklepu Vanille Mynte. Rabat obowiązuje od 20.10.2017 do niedzieli 22.10.2017.

Po drugie, w związku z drugimi urodzinami sklepu, spośród wszystkich, którzy do 20 listopada dokonają zakupów w sklepie i przeslą zdjęcia do Sylwii ze sklepu Vanille Mynte ( via facebook, instagram lub mailem vanillemynte@wp.pl) wylosujemy bon zakupowy o wartości 300 PLN do wykorzystania w sklepie!

Znacie pewnie doskonale ceramikę IB Laursen? U nas pojawiły się nowe naczynia z dziubkiem w kolorze Butter cream.

Ciemna deska, którą widzicie w oddali ma wiele zastosowań. Nie tylko cieszy oko, ale sprawdza się jako np. podkładka.

Drewniana taca na ten moment znalazła swoje miejsce w kuchni, ale niebawem pokażemy Wam jak idealnie prezentuje się w sypialni.

Wyciskarka do np. cytryny. Nieodłaczny element w naszym domu. Woda z cytryną cieszy się duzą popularnością, a teraz dodatkowo dolewam taki sok do letniej herbaty.

Dajcie znać jak podobają Wam się kuchenne nowości! I nie zapominajcie o naszych niespodziankach jakie przygotowałyśmy wraz z Sylwią ze sklepu Vanille Mynte 🙂

Pokoje gościnne – METAMORFOZA

garderoba

Zapewne dobrze wiecie, że minimalistką nie jestem. Lubię zakupy i gdy zobaczę ładną rzecz to wiem, że muszę ją mieć. Nie lubię również pozbywać się ubrań, bibelotów, mebli…w przeciwieństwie do Marceliny, której przychodzi to z niebywałą lekkością 🙂  Przez krótki czas z mężem mieszkaliśmy w kawalerce…wyobraźcie sobie jak było mi ciężko 🙂 Dobrze, że wtedy nie było bibelotów na wyciągnięcie ręki, bo nie wiem jak bym sobie poradziła.Później było lepiej, bo przeprowadziliśmy się do mieszkania, gdzie do dyspozycji mieliśmy 3 pokoje. Ale to dalej nie było to…

Planując budowę wiedziałam, że dom musi być przestronny i wygodny. Przez pierwsze lata było w porządku, ale z biegiem czasu wiedziałam, że potrzebuję zmian. Po wyprowadzce Marceliny, zrobiłam remont w jej pokoju, który stał się małym biurem (KLIK). To jednak nie rozwiązywało wszystkich problemów. Dalej brakowało mi miejsca. Chociaż na piętrze są jeszcze dwa pokoje gościnne, to skłamałabym mówiąc, że były funkcjonalne.

Kilka miesięcy temu zdecydowałam się na metamorfozę sypialni. Tutaj możecie przypomnieć sobie jak wygląda teraz (KLIK), a tu (KLIK) jak było kiedyś. Przyznam szczerze, że meble były w idealnym stanie, więc nie chciałam się ich pozbyć. Wpadłam na pomysł zrobienia remontu w dwóch pokojach gościnnych i tam umieścić meble ze starej sypialni. Oprócz tego, przemalowałam ściany na biało i zmieniłam podłogę – z wykładziny na panele.

Jedno pomieszczenie dalej pozostało pokojem gościnnym, a drugie przeobraziło się w garderobę. Z garderoby cieszę się najbardziej. Teraz mam miejsce, aby swobodnie poupychać ubrania spoza sezonu czy nadwyżkę ręczników, pościeli etc. To też doskonałe miejsce, aby spokojnie rozłożyć deskę do prasowania.

Cieszę się, że meble dostały nowe życie i dalej nam służą. Co sądzicie o takiej zmianie? Co robicie ze starymi meblami? Pozbywacie się ich na dobre, czy jednak szukacie dla nich nowego miejsca w Waszym domu? Ściskam mocno!

garderoba

garderoba

pokój gościnny

pokój gościnny

pokój gościnny

pokój gościnny

pokój gościnny

POJEDYNEK POKOLEŃ -KUCHNIA-

Pewnie każdy z nas ma w głowie wymarzony projekt kuchni. Jedni śnią o przestronnej, drudzy o drewnianej, a inni o minimalistycznej. Gusta się zmieniają, potrzebujemy zmian, więc i nasza wymarzona kuchnia często schodzi na drugi plan, a jej miejsce zajmuje coś totalnie odmiennego. Często też mamy ochotę zachować bazę, ale zmienilibyśmy dodatki, kolory.

Dziś chciałybyśmy pokazać Wam, co podoba nam się w naszych kuchniach, czy spełniają nasze oczekiwania, co zmienimy, gdy przyjdzie nam projektować nową zabudowę. Przeanalizujemy też kwestię funkcjonalności, a także sprzątania. Mamy te same kuchnie, ale na pierwszy rzut zupełnie się różnią. Czy wybór kuchni ma związek z naszym wiekiem? Rozpoczynamy nową serię! Pojedynek pokoleń, a na pierwszy rzut idzie: kuchnia!

Miejscem, które kocham najbardziej w moim domu jest kuchnia. Od zawsze uważałam, że jest to serce domu. Ale jak moje kuchnie wyglądały na przestrzeni lat? W naszym pierwszym mieszkaniu kuchnia była raczej nieustawna i daleko jej było od szeroko rozumianej funkcjonalności. Szafek było mało, więc notorycznie zmagaliśmy się z problemem przechowywania garnków, naczyń czy innych pomocy kuchennych.  A jak wyglądała? Była czarno-brązowa, ale kto żył w tamtych czasach ten wie, że wyboru nie było. Moja Mama wystała się w kolejkach, aby ją zdobyć…

Gdy przeprowadziliśmy się do domu, mogłam wreszcie zadecydować o wymarzonej zabudowie. Jaka miała być? Biała! Więc dlaczego finalnie kuchnia w kolorze olchy pojawiła się u nas? Podczas zakupu zmieniłam zdanie. Mąż wraz z moją Mamą przekonywali mnie, że biel nie będzie dobrym rozwiązaniem. Argumentowali, że biały to kolor nijaki, a poza tym biel w kuchni? Przecież  tak nie da się gotować! Dodatkowo, wtedy królowały kuchnie drewniane i kolorowe…No i wybrałam olchę 🙂 Sam układ nie był zły, ale szybko przekonałam się, że lodówka w zabudowie nie była dobrym rozwiązaniem. Była wąska, niepojemna.

Z biegiem lat zaczęłam znowu marzyć o białej kuchni. W prasie, na blogach zaczęły królować białe zabudowy, więc tym razem byłam nieugięta. Chcę białą i koniec! Aktualnie, swoją kuchnię IKEA użytkuję ponad 3 lata. Po tym czasie mogę śmiało stwierdzić, że kuchnia wygląda jak nowa. Nie mam problemu z jej czyszczeniem. Obawy miałam co do blatów drewnianych, ale ten kto mnie zna, ten wie, że bardzo o nie dbam i pilnuję, aby żaden gorący garnek nie wylądował bezpośrednio na blacie 🙂 Nauczona poprzednimi błędami, zdecydowałam się też na lodówkę wolnostojącą.

Co bym zmieniła? Zapewne sam układ kuchni, który nie jest najgorszy, ale zawsze marzył mi się zlew pod oknem. Ponadto, ilość szafek górnych przeszklonych również bym zwiększyła. To dodaje lekkości kuchni.

Bez czego nie wyobrażam sobie mojej kuchni? Po pierwsze, bez zlewu dwukomorowego. Fakt faktem, mam zmywarkę, ale nie używam jej codziennie. Dlatego, ważne jest dla mnie, aby zlew był podzielony na dwie części. Po drugie, kącik z mobilnym barkiem. To tam przygotowuje posiłki. Po trzecie, stół. Wiele osób dziwi się, że uparłam się na mniejszy stół w kuchni, chociaż nieopodal jest duży stół jadalniany. Ale to właśnie przy stole w kuchni rozpoczynam swój dzień. Tu piję kawę, czytam gazetę.I po czwarte, bez mojej elektrycznej płyty, ponieważ mam porównanie z gazową, która tworzyła na meblach tłusty osad.

Nie mam takiego doświadczenia jak Mama, bo kuchnia, którą widzicie jest moją pierwszą. Podczas urządzania mieszkania nie byłam od razu przekonana do bieli. W głowie miałam cały czas stereotyp, że biel w kuchni oznacza albo ciągle sprzątanie albo brud. Początkowo zastanawiałam się nad zwykłą, drewnianą. Ale siła obrazu była tak wielka, że przeglądając inspiracje wnętrzarskie finalnie zdecydowałam się na biel.

Jak na warunki w bloku kuchnię mam dużą. Z tego powodu postanowiłam spełnić moje marzenie o wyspie. Był to strzał w dziesiątkę, bo dzięki temu mogę wygodnie zjeść posiłek, ale także go swobodnie przygotować, z uwagi na szeroki blat.To też dodatkowe miejsce, gdzie przechowuję produkty typu makarony, ryż, opiekacze etc.

Cieszę się, że daliśmy radę zabudować również piec. Jedna, narożna szafka jest trochę dłuższa, ale dzięki temu piec nie razi po oczach.

Co lubię jeszcze w mojej kuchni? Lubię białe kafle, które często były wyśmiewane…bo jak utrzymać czystość, gdy ma się białe kafle nad piecem? Moi drodzy, nie mam z tym żadnego problemu. A jeśli nawet sos pomidorowy wyląduje na tej białej tafli, wystarczy przetrzeć mokrą ścierką i plamy znikają 🙂 Podoba mi się sam układ zabudowy, funkcjonalność szafek a także szerokie 3 szuflady, które bardzo ułatwiają mi życie. Cieszę się też, że nie zdecydowałam się na szafkę z koszem typu cargo. Zwykłe półki są bardziej pojemne. Oczywiście, wymagają większej gimnastyki, jeśli chcę coś wyciągnąć z samego końca, ale coś za coś 🙂

Co bym zmieniła? Po pierwsze, zmieniłabym wysokość szafek górnych. Zdecydowałabym się na zabudowę pod sam sufit. I ładniej to wygląda i można zyskać dodatkowe miejsce do przechowywania. Po drugie, zmieniłabym zlew. Ten, który mam obecnie – srebrny – rysuje się i bardzo brudzi. Wystarczy wylać niedopitą herbatę, a już zostaje osad, który zwalczam wybielaczem. Gorzej jest z rysami, których nie da się pozbyć. Bałam się zlewu, który ma Mama – biały, ceramiczny – ale teraz właśnie chyba taki bym wybrała. Po trzecie, blaty. Obawiałam się drewnianych, bo w naszej kuchni sporo się gotuje, piecze. Teraz chyba bym zaryzykowała i wybrała drewniane.  Po czwarte, nie jestem zadowolona z lodówki. Sama w sobie jest ładna, pojemna, ale jednak dostrzegam na niej rysy, a także drobne wgniecenia. Skąd się wzięły? Pojęcia nie mam, przecież nie celuję w nią jajkami 🙂

Jak widzicie, trochę więcej „ale” mam do swojej kuchni niż Mama. Myślę, że wynika to z tego, że jest to moja pierwsza kuchnia i często nie przemyślałam czegoś, albo po prostu się obawiałam. Czy moja druga kuchnia znowu byłaby biała? Ciężko powiedzieć… bardzo podoba mi się teraz szara i jeśli wnętrze, w którym miałaby stanąć zabudowa byłoby przestronne, to chyba właśnie na ten kolor bym postawiła. Jednak spokojnie mogę obalić mit, że białe kuchnie wymagają ciągłego sprzątania. Wiadomo, szafki myję regularnie, bo np. są zachlapane, ale nie jest to coś co spędza mi sen z powiek 🙂

Jesteśmy ciekawe jak wyglądają Wasze kuchnie! Czy macie już wymarzoną zabudowę, a może wciąż o niej śnicie? Na co zwracacie uwagę? Co dla Was jest Ważne? Jakie błędy do tej pory popełniliście, a może chcecie podzielić się sprawdzonymi radami w zakresie kuchni? Czekamy na Wasze opinie!

Może być jeszcze jaśniej? Może!

Witajcie kochani! Wracam do Was po dłuższej przerwie. Ostatnio skupiam się nad metamorfozą mieszkania moich rodziców. Szykuje się ogromna zmiana w sypialni, więc pewnie pokażemy Wam na blogu małe przed i po.

A co u mnie? U mnie jaśniej! Zdecydowałam się zmienić pokrowce na sofy. Wcześniej były beżowe, a tym razem postawiłam na biel. Bardzo mi się podoba jak ta biel odbija zielone i niebieskie akcenty. Zapewne zastanawiacie się jak z utrzymaniem czystości? Do tej pory, przy beżowych sofach nie bylo z tym problemu, więc podejrzewam, że tu również będzie podobnie. Co najważniejsze, pokrowce można prać, więc jeśli nawet pies wskoczy na sofę z brudnymi łapami, to jest ratunek 🙂

A jak Wam mija letni czas? Skupiacie się wyłącznie na wypoczynku czy też wprowadzacie małe zmiany w Waszych domach? Ściskam!