Decyzyjność a urządzanie wnętrz

 

Do teraz nie mogę wyjść z podziwu jak udało nam się szybko ogarnąć i urządzić nasz nowy dom.   Pewnie kojarzycie jak nieśmiało zaczęłam Wam opowiadać o planowanym projekcie „MISJA: Cztery kąty i taras piąty”.

Prawdą jest, że decydując się na zakup mieszkania nie traciliśmy czasu na jeżdżenie po nowych inwestycjach. Jasno określiliśmy swój cel: zależało nam na mieszkaniu w stanie deweloperskim, przestrzennym, na strzeżonym osiedlu, nie w centrum miasta, ale w bliskiej odległości do centrum Katowic, aby szybko dotrzeć do pracy, kina czy ulubionego centrum handlowego. Chcieliśmy duży taras, ładny widok z okna i spokój. Zwiedziliśmy jedno osiedle, przejrzeliśmy plan inwestycji i podjęliśmy decyzję, że właśnie tutaj chcemy mieszkać. Ktoś może nam zarzucić, że zawsze można szukać dłużej i może akurat znajdziemy coś lepszego. Ale po co? Skoro już na samym początku określiliśmy swoje wymagania, a serce do TEGO miejsca zabiło od razu. Szkoda czasu na wertowanie ofert, zastanawianie się miesiącami, a nawet latami nad słusznością naszych planów. Cieszę się, że pod tym względem jesteśmy zgrani z Bartkiem w 100%. Dzięki temu łatwiej nam się żyje i możemy się cieszyć tym, co mamy.

Urządzenie wnętrza-czy warto robić to latami?

Z wyborem mieszkania było raz-dwa, ale co się działo na etapie urządzania nowego lokum? Z Bartkiem utrzymaliśmy tą samą prędkość. Wybór drzwi? Nie ma problemu. Jakie płytki do łazienki? Na drugi dzień decyzja. Podłoga? Panele wybrane zanim podpisaliśmy umowę z deweloperem. Nie mam cierpliwości, aby czekać miesiącami aż trafię na wymarzony mebel. Przypomina mi się sytuacja z wyborem sofy. Bartek chciał, aby był to narożnik, rozkładany, wygodny. Ważne, aby nie kosztował zbyt wiele, bo w naszym domu często przebywają małe dzieci oraz na stałe zameldowany jest kot. Znalazłam jeden egzemplarz, który najbardziej spełniał nasze oczekiwania. Początkowo myślałam o innym kolorze, wpadającym w szarość, a nie w beż, ale uznałam, że to nie ma większego znaczenia. Mieliśmy do wyboru – cieszyć się nowym meblem i wygodnie spędzać wolny czas, albo szukać w nieskończoność sofy idealnej. I uwaga, wiecie co się okazało po kilku miesiącach? Że to był strzał w 10! Narożnik jest mega funkcjonalny, dodatkowo ma pojemnik na pościel, a jego kolor narzucił nową wizję na projekt naszego salonu, gdzie efekt końcowy uważam, że jest bardzo dobry. Udało nam się stworzyć przytulną przestrzeń, w której uwielbiamy przebywać.

Bardzo spontanicznie podeszliśmy także do zakupu telewizora. Wybierając się na obiad, Bartek wpadł na pomysł, że wejdziemy i pooglądamy telewizory. Z wyjazdu wróciliśmy nie tylko z pełnymi brzuchami, ale także nowym TV. Wystarczyło wejść do sklepu, rozejrzeć się, zweryfikować parametry oraz kwestię wizualną, szybkie sprawdzenie ceny w innych sklepach…I uznaliśmy, że nie ma na co czekać, bo właśnie znaleźliśmy TEN telewizor.

Zwariowałabym doszczętnie, gdyby Bartek miał inne podejście do życia. Może przeciwieństwa się przyciągają, ale nas zdecydowanie bardziej scalają podobieństwa. Co nie zmienia faktu, że potrafimy wzajemnie się zaskakiwać w tej naszej „prędkości”. Nie tak dawno oznajmiłam Bartkowi, że jadę kupić meble, a dokładnie to, to i to. Więc logiczne było dla mnie, że następnego dnia wybieram się do sklepu i dokonuję zakupu ( czym Bartek był nieeeeźle zaskoczony). Ale on działa podobnie. Rozglądaliśmy się za nowym samochodem, aż pewnego dnia Bartek dzwoni i mówi: Wiesz, znalazłem TEN samochód, kupuję! Pod wieczór już podjechał nowym wozem…

Detale – jakże istotny aspekt wnętrza

Meble to jedno, ale dodatki czasem robią całą robotę. Najczęściej zamawiam rzeczy przez internet, bo nie mam ochoty spędzać wielu godzin, a tym bardziej dni czy tygodni przemierzając sklepowe alejki. Wrzucam rzeczy do koszyka, robię szybką weryfikację czego potrzebuję, a co jednak z koszyka wylatuje i proszę-zakupy gotowe. Chociaż najgorszy etap wtedy mam przed sobą. Oczekiwanie na kuriera. Nieważne, że danej rzeczy nie potrzebuję „na dziś”, ja chcę otrzymać paczkę i basta. Czy wspominałam już, że jestem TROCHĘ niecierpliwa?

Korzystając z okazji, chcę Wam pokazać pewne nowości w naszym mieszkaniu. Nie jest to wielka metamorfoza, ale właśnie te znaczące detale, które odmieniają (lub dopełniają) wnętrze. Na pierwszy rzut –oświetlenie, które zastosowaliśmy na otwartej przestrzeni (salon, jadalnia, kuchnia i gabinet). Jego wyboru dokonaliśmy w bardzo prosty i przyjemny sposób. Znowu postawiłam na markę Britop i ich produkty. To sporo ułatwiło, bo pozwoliło dobrać lampy, które mają wspólny mianownik. Zawsze dokonując wyboru oświetlenia dążę do tego, aby każda lampa nie była ” z innej parafii”, bo jeśli tak, to przestrzeń będzie się za bardzo dzielić, a nie w tym rzecz. 

Lampy, które wykorzystałam:
Kuchnia: Marjolaine Wood lampa sufitowa Britop (KLIK)
Gabinet: Lampa sufitowa Tender Chic/Kresz Britop (nowość)
Jadalnia: Lampa stołowa Tasse 160 Britop (KLIK) – postawiona na komodzie; kinkiet Montix Britop (nowość)
Salon: Lampa podłogowa Ennie Britop  (KLIK), lampa sufitowa Coop Britop (nowość)

Jeśli dokładnie nas śledzicie, to są szanse, że zauważyliście jeszcze jedną, istotną zmianę. Mianowicie wreszcie wymieniliśmy firany i dołożyliśmy zasłony. Tutaj decyzja też była szybka, bo sklep dekorujonline.pl znam nie od dziś i wiedziałam, że mogę zaufać im w ciemno. Tym razem nawet nie zamówiłam próbek materiału, bo dobrze wiedziałam, czego chcę. Firany miały być białe,proste, delikatne, a zasłony w kolorze jasnej szarości. Całe wnętrze nabrało klimatu, ale nie zostało zbędnie przyciemnione.

Dokładnie wybrałam takie rodzaje tkanin:
Firany: Voil 128 (klik)
Zasłony: DIM 111 (klik)

UWAGA: Zasłony przyszły tak zapakowane, że nie wymagały użycia żelazka ( to tak dla tych, którzy unikają tego narzędzia jak ja 😀 )

Nie przedłużając, zapraszam Was na openspace tour. Całkiem sporo zdjęć z różnych kątów naszej otwartej przestrzeni. Dajcie znać, jak podoba Wam się całość 🙂 I koniecznie podzielcie się refleksjami, czy podejmujecie szybko decyzje i w jakim zakresie. Znam osoby, które potrafią zastanawiać się w nieskończoność czy wypić białą czy czarną kawę, ale znam też takich, którzy podejmują decyzję z prędkością pocisku. Do jakiej grupy wy się zaliczacie?

 

 

 

 

8 myśli nt. „Decyzyjność a urządzanie wnętrz

  1. Anonim

    Ja od 3 tygodni szukam naroznika. Juz nawet nie wiem co mi sie podoba. Dodatki , dywaniki stoliczki kupoje bardzo szybko.

    Odpowiedz
  2. Anna

    Rośliny prezentują się wprost przepięknie.Osobiście trochę dziwi mnie, ze wiekszość osób do mieszkania wybiera storczyki, podczas gdy jest wiele innych pięknych roślin, które są dekoracyjne przez cały czas. A nie tylko przez kwitnienie. Sama dobrze się czuję w mieszkaniu pełnym roślin bo jest bardziej przytulnie i zielono. Kaktusów również mam sporo. Na jednym z parapetów jest cała kolekcja takich roślinek.

    Sama obecnie jestem na etapie wykańczania mieszkania i głównie z decyzją miałam problem, jednak aktualnie pomysły mi się klarują.

    Odpowiedz
  3. Kasia

    Sama jestem na etapie urzadzania swojego domu i również postanowiłam postawić na takie delikatne oraz neutralne kolory. Zrobiłam sobie bezpieczną bazę i w przyszłości jesli będę chciała zmienić charakter pomieszczenia to po prostu kupić sobie do niego nowe dekoracje.
    Wykańczam dom 180 m i wykańczanie powoli mnie samą wykańcza 😀 Aktualnie jestem na etapie malowania ścian i nie moge się juz doczekać kiedy będzie koniec i kiedy będę mogła się wreszcie do mieszkania wprowadzić.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.