Archiwum autora: Sisters About

Zarządzanie sobą w zmianie – szybka adaptacja do zmian

Zmiana. Większość z nas dostaje gęsiej skórki na samą myśl o niej. Są też tacy, którzy czują delikatną ekscytację przed tym co „nowe, niepoznane”. 

Czym jest zmiana? Dla jednych szansą, na drugich zagrożeniem albo koniecznością. Często wydaje nam się, że znamy konsekwencje, że wiemy co nas może czekać, ale gdy TA ZMIANA właśnie się ziszcza nierzadko wpadamy w panikę.

20, 30 lat temu zmiana była jeszcze mniej pożądana. Kończąc szkołę otrzymywało się zatrudnienie w jednej firmie i często doczekiwano się emerytury w tej samej placówce. Podobnie z mieszkaniem. Ludzie urządzali się „na zawsze”.  Dbali o to, aby meble, które kupują były ponadczasowe i solidne. Domy budowało się z myślą, że kolejne i jeszcze następne pokolenie będzie je użytkować. Nie mówiło się dużo o zmianach. Liczyła się stabilizacja.

A jak to wygląda dziś? Wydaje mi się, że społeczeństwo wymaga od nas szybkiej adaptacji do zmian. Częściej zmieniamy pracę, a co za tym idzie miejsce zamieszkania, które powszechnie jest powiązane z nowym stanowiskiem. Nie przywiązujemy się aż tak do rzeczy jak poprzednie pokolenia. Wynika to także z większej dostępności do dóbr. Nie musimy godzinami stać w kolejkach, aby kupić nową lampę czy biurko.

Mimo wszystko, są osoby, które ze zmianą radzą sobie lepiej, ale jest też grupa, której doskwiera stres, smutek, złość. Jak sobie z tym radzić? 

Po pierwsze, zaakceptuj zmianę. Zmiany są nieuniknione i jeśli mamy z nimi do czynienia, to dla nas samych będzie lepiej, gdy szybciej się z nimi pogodzimy i zaczniemy działać zgodnie z nową rzeczywistością.  Po drugie, zacznij myśleć pozytywnie. Roztaczanie czarnych scenariuszy w niczym nam nie pomoże. Nawet jeśli np. zostaliśmy zmuszeni do zmiany pracy, to koncentrujmy się na plusach (nowe znajomości, wyższa płaca, pozyskanie nowych umiejętności, większe możliwości rozwoju). Po trzecie, zadbaj o siebie. Jeśli zmiana bezpośrednio cię dotyka nie możesz pomijać w tym procesie siebie. Wracając do przykładu z nową pracą: kup nową marynarkę, zafunduj sobie domowe spa, postaraj się, aby do biura wchodzić z uśmiechem. Jeśli będziesz szczęśliwa, zaczniesz zarażać pozytywną aurą resztę zespołu, a zatem wasza praca będzie przyjemniejsza i przyniesie efekty.

Co sądzicie o zmianach? W jakiej grupie jesteście? Boicie się wejścia w inną, nową rzeczywistość, a może wciąż wyczekujecie zmian w życiu prywatnym, zawodowym? Pamiętajcie, że są zmiany, które przychodzą bez naszej wiedzy, ale są też takie, które sami możemy inicjować. Do tych drugich łatwiej się przyzwyczaić, ale trudniej rozpocząć. Może macie jakieś przykłady zmian z Waszego życia? Jak szybko przystosowaliście się do zmian? 

W Walentynki zapraszam Was do sypialni

Dzisiaj piszę do Was z sypialni. I jak tak na nią patrzę to od razu chodzi mi po głowie temat ciepła. Temperatura w pokoju często jest punktem spornym w domach. Podobnie jest u nas, ale o tym za chwilę. 

Ten, kto mnie zna wie, że nie zaliczam się do osób ciepłolubnych. Jako dziecko mieszkałam z rodzicami w domu moich dziadków. Dom był duży, a co za tym idzie-ciężko było go ogrzać. Pamiętam jak mama każdej nocy wrzucała mi termofor pod pierzynę, aby zrobiło się chociaż trochę cieplej. Dwadzieścia lat później zamieszkaliśmy z mężem w bloku. I tu sytuacja się odmieniła. Centralne ogrzewanie nad którym panowała wyłącznie spółdzielnia nie było dla mnie dobre. Wciąż było mi za gorąco. Dodatkowo, często nękały mnie przeziębienia czy zakłócony sen przez wysoką temperaturę nocą.

Aż wreszcie z całą rodziną przeprowadziliśmy się do domu. Historia trochę zatoczyła koło, bo znowu mam do czynienia z dużą powierzchnią, którą cieżko ogrzać. Dla mnie idealne warunki do egzystencji. I tu pojawia się problem, bo mój mąż jest ciepłolubny do potęgi ( już wiecie po kim Marcelina kocha upały:)). Żeby nie było, że funduję mężowi domowe iglo, wybieram cieplejsze pościele. Ja mogę swobodnie się odkryć, a mężowi jest ciepło, gdy przykrywa się np. flanelową pościelą.

Jak widzicie, małżeństwo to nie jest prosta sprawa. Czasem trzeba sobie radzić z takimi różnicami 🙂 Jestem ciekawa jak to wygląda w Waszych domach. Lubicie ciepło czy wolicie niższe temperatury? A jak z Waszą drugą połówką? Zapraszam Was do oglądania zdjęć z sypialni (w której pojawiły się nowości) a także do komentowania! Ściskam!

TOP 7 – KOSMETYCZNI ULUBIEŃCY #2

Gdy miesiąc temu publikowałyśmy nasze TOP 7 kosmetycznych ulubieńców miesiąca, trochę obawiałyśmy się Waszego przyjęcia. Wiodącym tematem zawsze były nasze wnętrza, a tu cały wpis poświęcony tematyce beautyTym większe było nasze zdziwienie, gdy okazało się, że wpis bardzo Wam się spodobał! Cieszymy się, że możemy Was zainteresować również taką tematyką. W tym miesiącu nie mogłyśmy inaczej- ponownie przygotowałyśmy dla Was naszych ulubieńców, których udało nam się przetestować w ostatnim czasie. Gotowi?:)

BECCA Glow on the Kit

Przez kilka miesięcy odkładałam ten zakup. Było ciężko, bo koleżanka z pracy ( Zosiu-pozdrawiam!)  bardzo zachwalała rozświetlacz marki Becca. Niestety, cena była zbyt wysoka i zawsze decydowałam się na zakup czegoś innego. Jednak, gdy Zosia znalazła zestaw rozświetlający tej samej marki, tylko o mniejszej pojemności ( i w zdecydowanie lepszej cenie!) – musiałam kupić. Uwierzcie, nie miałam wyboru! W zestawie produkty są dwa. Pierwszy to rozświetlacz w płynie, którego odrobinę można dodać do samego fluidu. Dzięki temu cera stanie się bardziej promienna. Drugi-w formie prasowanej o zdecydowanie intensywniejszym pigmencie. Świetnie wygląda na policzkach 🙂 Must have po prostu…

ESTEE LAUDER Daywear Sheer Tint SPF15  Krem do twarzy

Nie jest tajemnicą, że od lat używam kremu Bambino. Dlatego, gdy w drogerii otrzymałam próbkę kremu marki Estee Lauder, to podeszłam do testowania bez emocji. Bardzo się zdziwiłam! Już po pierwszych minutach od aplikacji zauważyłam, że moja twarz wygląda inaczej. Wszystko dlatego, że to lekko koloryzujący krem, który oprócz nadania bardzo delikatnego kolorytu (idealny jako baza pod makijaż!) również nawilża skórę oraz chroni ją przed atakiem czynników zewnętrznych. Kolejnym plusem jest fakt, że produkt możemy kupić w mniejszym opakowaniu, więc i cena staje się bardziej przystępna.

TOO FACES Lip Injection Glossy

Błyszczyk dostałam od koleżanki. I nie byłoby w nim nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że powiększa usta! Po aplikacji faktycznie usta są pełniejsze i dobrze nawilżone. Musiałam się przyzwyczaić do intensywnego mrowienia po nałożeniu produktu, ale warto! Naturalny kolor + efekt powiększenia ust – dla mnie nr 1 wśród błyszczyków.

ORIGINS Clear Improvement Mask Pod

Maska z węglem drzewnym usuwająca toksyny i zanieczyszczenia zatykające pory. Od jakiegoś czasu regularnie stosuję wszelkiego rodzaju maseczki, ale ta przebija wszystkie! Moja skóra jest rozjaśniona i wygładzona. Małe opakowanie produktu wystarczy na 3 aplikacje. Dostępne są różne rodzaje, ale dla mnie na ten moment węgiel jest numerem jeden.

YVES ROCHER Serum intensywnie ujędrniające

To ulubieniec Mamy! Serum napina skórę, działa przeciwzmarszczkowo. Codzienna aplikacja przynosi widoczne efekty. Co więcej, naukładanie serum jest banalnie proste, bo ma ono konsystencję fluidu, co znacznie ułatwia sprawę. Warto polować na promocje 🙂

ESTEE LAUDER Double Wear Stay-in-Place Podkład SPF 10

Tyle pochwał słyszałam na temat tego fluidu, że kilka miesięcy temu uległam presji i kupiłam Double Wear od Estee Lauder. Stosuję go wyłącznie na większe wyjścia, gdy wiem, że makijaż musi wyglądać idealnie przez kilka ( a nawet kilkanaście) godzin. Sprawdza się w 100%. Ładnie prezentuje się również na zdjęciach. Mam wrażenie, że nakładany jest wówczas efekt photoshopa 🙂 Niestety cena jest zaporowa, wiec nawet nie myślę o jego codziennym stosowaniu. Zwykle sięgam po podkład marki Revlon, ale gdy poświęcam na makijaż wiecej czasu, wówczas wybieram Estee Lauder.Odcień, którego używam to: 2C2 Pale Almond.

MAC Matee Lipstick

Mam wrażenie, że kiedyś większą wagę przywiązywałam do ust. Teraz stawiam na bardziej naturalny look, dlatego moja kolekcja szminek nie powala. Natomiast mam swojego ulubieńca-markę MAC i jej matową kolekcję. W mojej kosmetyczce znajdziecie trzy odcienie: Honeylove, Velvet Teddy, Tropic Tonic.

Jestem ciekawa czy również stosujecie jakiś z wyżej wymienionych kosmetyków. Podzielcie się swoją opinią! A może polecacie inny produkt? Co jest Waszym ulubieńcem? Z drugiej strony, może jest kosmetyk, który się nie sprawdził? Czekam na Wasze komentarze! Ściskam!

WARSZTATY dla JYSK – Katowice. Relacja

Witajcie kochani! Długo wyczekiwałyśmy minionej  soboty. A to wszystko dlatego, że miałyśmy przyjemność prowadzenia warsztatów dla marki JYSK z okazji otwarcia nowego sklepu w Katowicach (CH 3 Stawy).  To było pierwsze tego rodzaju przedsięwzięcie, natomiast odnalazłyśmy się w tej roli świetnie i mamy ochotę na więcej! Uwielbiamy dzielić się wiedzą oraz doświadczeniem, a jeśli łączy się to z możliwością porozmawiania z Wami to już w ogóle rewelacja!

Pokrótce, opowiadałyśmy o tym jak w łatwy sposób urządzić mieszkanie. Zwróciłyśmy uwagę, na to jak bardzo istotna jest baza, czyli jasne ściany, jednolita podłoga czy oświetlenie. Zaakcentowałyśmy także jak ważne są dodatki. Przy małym nakładzie finansowym, szybko i prosto możemy diametralnie odmienić nasze wnętrze. Przykładowo, w sypialni centralnym elementem jest łóżko. To ono skupia na sobie całą uwagę, więc warto w nie zainwestować i zmieniać wedle nastroju, pory roku lub po prostu kaprysu. Łóżko to nie tylko ładna pościel, ale także poduszki, pledy, narzuty etc. Warto miksować ze sobą kolory oraz faktury, wówczas aranżacja, którą stworzymy nie będzie banalna. Podobnie w kwestii oświetlenia czy mebli. Nie bójmy się szaleć z lampami, nie trzymajmy się jednego koloru drewna wybierając meble. Nie chodzi o to, aby w domu zapanował chaos, ale żeby nadal mieszkaniu lekkości,a  nie tylko katalogowego wystroju.

Na spotkaniu poruszyłyśmy także temat zjawiska, filozofii „hygge„. Hygge nie traci na sile i dalej zalewa nas swoim ciepłem, radością, szczęściem. Pojęcie wywodzi się z Danii, kraju który od wielu lat zajmuje pierwsze miejsce w rankingu najszczęśliwszych ludzi na świecie. Jak to się dzieje? Duńczycy pracują mniej niż Polacy, a zatem można uznać, że łatwiej im wdrążyć filozofię szczęścia w życie codzienne. 37 godzin pracy tygodniowo i aż 30 dni urlopu, w porównaniu do Polaków – 40 godzin pracy tygodniowo i 26 dni urlopu ( a czasem tylko 20). Z drugiej strony, Dania zmaga się z niekorzystną pogodą ( 180 dni w roku jest pochmurnych, deszczowych). Z tego powodu, Duńczycy dbają o domowe ciepło i atmosferę. Przywiązują dużą wagę do oświetlenia. Nie tylko liczą się same lampy, których jest sporo w pokoju, ale nie zapominają także o świecach czy lampionach. Myślimy, że Polacy trochę zapomnieli o relaksie, spokoju, rodzinnych spotkaniach, ale po latach wracamy do korzeni i staramy się zwolnić. Duńczycy mają swoje „hygge”, Włosi „dolce far niente”, a my Polacy? My możemy mieć po prostu spokojny wieczór z gorącą herbatą czy niedzielny rosół w gronie rodziny…takie polskie, sielskie życie…

Tyle o części merytorycznej. Po ożywionej dyskusji przyszedł czas na aktywne warsztaty. Pokazałyśmy uczestnikom wydarzenia kilka sposobów na aranżację łóżka. A później same zachęciłyśmy do wzięcia udziału w konkursie, który zorganizowałyśmy wraz z marką JYSK. Jakie było zadanie? Wystarczyło po swojemu zaaranżować łóżko! Zabawa była świetna, uczestnicy zaangażowani. Tym samym, udało nam się rozdać aż 10 bonów na zakupy w sklepie JYSK. 

Z okazji otwarcia nowego sklepu JYSK w Katowicach, sklep przygotował mnóstwo promocyjnych ofert. Udało nam się zrobić kilka zdjęć, bo aż trudno uwierzyć, ze ceny są tak atrakcyjne!

Na koniec kilka aranżacji łóżka 🙂 Jak widać uczestnicy byli bardzo kreatywni 🙂

Dziękujemy marce JYSK za możliwość uczestniczenia w takim wydarzeniu, a także prowadzenia warsztatów dla klientów CH 3 Stawy w Katowicach. To dla nas ogromne wyróżnienie. Dziękujemy również wszystkim uczestnikom warsztatów. Miło było z Wami dyskutować oraz doradzać w kwestii aranżacji Waszych domów. Ściskamy!

PORADNIK WNĘTRZARSKI -JAK ZAPROJEKTOWAĆ KUCHNIĘ- 14 WSKAZÓWEK

Dostajemy od Was wiele zapytań odnośnie projektu kuchni. Najczęściej pytacie o odległości, wysokość, płytę gazową pod oknem etc. Dlatego dziś mamy jeden cel: trochę przybliżyć Wam kwestię projektowania kuchni. Są to rady, które pomogą Wam w rozplanowaniu przestrzeni kuchennej. Jednakże, jeśli mimo to nie czujecie się na siłach, najlepiej zlećcie to zadanie osobie, która zajmuje się realizacją takich projektów na co dzień.Pamiętajcie, że kuchnia jest zabudową na lata i powinna spełniać oczekiwania wszystkich domowników, tak aby posiłki powstawały w radosnej atmosferze, przy wykorzystaniu funkcjonalnych rozwiązań.

Zaczynamy?!

1. Rozmiar ma znaczenie! Duże kuchnie dają nam swobodę w działaniu, ale całkowicie inaczej przedstawia się sytuacja, gdy mamy do czynienia z mniejszymi kuchniami. Wówczas musimy pamiętać, aby np. nie zabudować kuchni z dwóch stron szafkami pod sam sufit. Możecie postawić na otwarte półki z jednej strony lub przeszklone drzwiczki, które nadadzą lekkości. Dobrym rozwiązaniem w małych kuchniach są też szafki z drzwiczkami unoszonymi do góry (zamiast skrzydłowych).

2. Blat roboczy. Jego nigdy nie jest za wiele! Pamiętajcie, aby główny blat roboczy miał szerokość minimum 80 cm. Jeśli macie więcej miejsca, dobrym pomysłem jest wyspa, która oprócz dodatkowego miejsca na przechowywanie, ma też zaletę posiadania sporego blatu roboczego.

3. Trójkąt roboczy. To bardzo prosta reguła, której zastosowanie pomoże nam w zaprojektowaniu funkcjonalnej kuchni.Kluczowe jest rozmieszczenie lodówki, zlewu oraz płyty. Wykonywanie czynności ma być szybkie i wygodne, czyli: wyciągamy coś z lodówki, myjemy i gotujemy. Proste, prawda? 🙂

4. Oświetlenie. Zadbajcie o dobre oświetlenie szczególnie nad blatem roboczym, zlewem oraz płytą kuchenną. Istotne jest, aby światło nie raziło, a tylko usprawniało pracę podczas przygotowywania posiłków.

5. Mobilne wyposażenie. W kuchni świetnie sprawdzają się mobilne wózki, w których możemy przechowywać np. miarki, wagę czy inne, kuchenne niezbędniki. Dzięki temu, zawsze będą pod ręką, a nie zajmą cennego miejsca na blacie.

6. Wysokość. Zawsze należy uwzględnić wzrost domowników i do tej średniej dobrać np. wysokość blatu czy zawieszenia szafek górnych.

7. Odległość pomiędzy blatem a górnymi szafkami powinna wynosić minimum 56 cm.

8. Obok płyty grzewczej, z dwóch stron, powinien być chociaż skrawek blatu roboczego, który umożliwi np. odstawienie gorącej patelni.

9. Zmywarkę zawsze umieszczaj w sąsiedztwie do zlewu. To duże ułatwienie, które uprości np. wkładanie naczyń do zmywarki.

10. Uważaj na zlew przy oknie. Dosyć modne jest umieszczanie zlewu pod oknem. Niezaprzeczalnie, podczas mycia naczyń towarzyszy nam wówczas piękny widok, ale to nie wszystko. Zwróćcie uwagę na system otwierania okna. Jeżeli okno jest otwierane do środka to może kolidować z baterią.

11.Staraj się nie umieszczać zarówno kuchenni jak i zlewu przy ścianie. Taki układ ogranicza swobodne korzystanie z kuchni, ale także może powodować ochlapanie ściany tłuszczem z patelni.

12.Korzystaj z szafek typu cargo. Genialnie wypełniają miejsce w kuchni, a na dodatek są bardzo wygodne z uwagi na np. wysuwane, wielopoziomowe koszyki.

13. Nie stawiaj kuchenki przy oknie. Przy otwartym oknie grozi to zdmuchnięciem płomienia.

14. Kolor ma znaczenie. Nie raz marzy nam się ciemna zabudowa, ale co zrobić jeśli nasza kuchnia jest mała i wpada do niej mało dziennego światła? Najlepiej zdecydować się na jaśniejszą zabudowę, która nie przytłoczy tak wnętrza, jak jej ciemny odpowiednik.

Zdajemy sobie sprawę, że czasem metraż nie pozwala nam dostosować się do powyższych zasad. Natomiast, ważne abyście pamiętali i jak najwięcej ich zastosowali w waszych projektach. 
Jeśli macie jeszcze jakieś pytania odnośnie projektowania kuchni – piszcie w komentarzach. A może sami macie złote rady, z którymi chcielibyście się podzielić? Czekamy!

Zorganizuj się (po swojemu)

Od zawsze na świecie żyją dwa typy ludzi. Pierwszy to lud wiecznie zorganizowany, poukładany z mottem w sercu „Co masz zrobić jutro, zrobiłem tydzień temu„. Drugi typ to narwańcy, którzy mobilizują się „na ostatni moment”, a fraza, która im przyświeca to: „O tym, co mam zrobić jutro…pomyślę jutro„. Nie zawracam Wam głowy przypadkami pośrednimi, którzy gdzieś stoją z boku i usiłują na bieżąco prowadzić kalendarz czy też wpadki organizacyjne zdarzają im się raz do roku.

Jeśli sądzicie, że gen maksymalnie poukładanego człowieka lub totalnego narwańca jest ZAWSZE przekazywany z pokolenia na pokolenie…to jesteście w błędzie. Idealnym przykładem jesteśmy my-Sisterki. Mama (i wie to każdy, kto ją poznał) to kobieta zorganizowana co do minuty. Na zakupy wychodzi z listą, obiady planuje z tygodniowym wyprzedzeniem, prezenty kupuje miesiąc przed świętami. Plan dnia/tygodnia/miesiąca – nic ją nie zaskoczy.

A na drugim biegunie jestem JA. 

Od kiedy pamiętam wszystko robiłam na ostatni moment. Gdy był zapowiedziany  sprawdzian z historii dwa tygodnie wcześniej, każdego dnia robiłam wszystko, aby nie zajrzeć do książek. 3 dni przed czułam lekki stres, głośno przełykałam ślinę, gdy słyszałam ile koleżanki z klasy opanowały już materiału. Mobilizacja zaczynała się zwykle dzień przed. Kolorowe zakreślacze walczyły o miejsce na moich notatkach, a ja z szybkością odrzutowca przyswajałam wiedzę. Mam wrażenie, że tylko pod wpływem stresu potrafiłam się skupić…A stres był do samego końca.

Podobnie jest teraz. Gdy wyjeżdżam to pakuję się kilka godzin przed wylotem. Emocje sięgają zenitu, bo nagle okazuje się, że ulubiona bluzka jest w praniu a kilka sukienek czeka na wyprasowanie. Jednak priorytet zawsze mam jeden: telefon, ładowarka, paszport, pieniądze – jeśli to spakowałam to wiem, że wyjazd będzie udany 🙂

I wiecie co jest najważniejsze? Żeby żyć w zgodzie ze sobą. Moja Mama załamałaby się, gdyby musiała żyć według mojego narwanego modelu. A ja dostałabym nerwicy natręctw, jeśli musiałabym przed snem szykować sobie ubrania na następny dzień ( skąd mam wiedzieć, w co będę chciała się ubrać następnego dnia??) czy planowała w kalendarzu skrupulatnie swój dzień z podziałem na pracę/pasję/sprzątanie/zakupy etc.

Jestem ciekawa jak wygląda Wasza organizacja? Lubicie mieć wszystko zaplanowane? A może spontanicznie realizujecie swoje zadania? Jak jest w Waszych rodzinach? Czy staracie się przekazać dzieciom wzorce, które sprawdzają się u Was, a może dajecie im wolną rękę od małego?  

TOP 7 – Kosmetyczni ulubieńcy

Myślicie, że razem z Mamą jesteśmy zakręcone wyłącznie na punkcie mebli, dodatków czy aranżacji? Błąd! Sisterki też się malują i dbają o swój wygląd. Mam nadzieję, że osoby, które nas widziały na żywo mogą to potwierdzić 😀

Dlatego postanowiłam podzielić się z Wami moimi ulubionymi kosmetykami, bez których nie wyobrażam sobie makijażu czy pielęgnacji. Dajcie znać czy takie tematy również Was interesują 🙂 Buźka!

Puder Météorites Guerlain

Delikatnie rozświetlający puder w kulkach, który koryguje niedoskonałości. Miałam go na oku od dawna, ale dopiero gdy Joasia z Green Canoe pokazała, że również znalazł miejsce w jej kosmetyczce, podjęłam decyzję-kupuję!

Według mnie, nie jest to kosmetyk, który robi efekt „wow”. Sprawia on, że buzia ładnie wygląda, natomiast nie ocieka brokatem etc. Jeżeli szukacie takiego kosmetyku, który dopełni Wasz dzienny makijaż- ten produkt jest dla Was.

Odcień, który używam: 03 Medium

Rozświetlacz do twarzy naturalny blask SEPHORA

To już moja trzecia buteleczka. Rozświetlacz jest w dobrej cenie, nadaje piękny blask i nadaje się do każdej karnacji. Prosta aplikacja za pomocą wbudowanej gąbeczki.

Nuxe Huile Prodigieuse OR Multi Purpose Dry Oil suchy olejek z drobinkami złota do ciała, twarzy i włosów.

Ładnie się prezentuje szczególnie latem, gdy wraz z promieniami słońca skóra pięknie się mieni. Drobinki złota są na tyle delikatne, że nie tworzą na skórze tandetnego efektu.

Guerlain Terracotta Light Świetlisty puder brązujący do twarzy

Kolejny produkt marki Guerlain, który skradł mi serce. Puder stosuję ponad pół roku. Latem świetnie sprawdza się rozprowadzany na całej twarzy w towarzystwie lekkiej opalenizny. Obecnie używam go jako bronzera i aplikuję wyłącznie na policzki. Oprócz efektu delikatnej opalenizny, drobinek złota, puder ma bardzo przyjemny zapach.
Odcień, który używam: 03 – Brunettes

Bourjois, Twist up the Volume Maskara

Maskarę kupiłam przypadkowo podczas promocji. Nigdy nie przywiązywałam wagi do tuszu, dlatego jak pierwszy raz go użyłam to powiedziałam pod nosem „wow”. Maskara ma szczoteczkę 2w1. Pierwsza, odpowiedzialna jest za wydłużenie rzęsy, a jeśli obrócimy zakrętkę to wówczas szczoteczka zmienia się i powoduje zwiększenie objętości.Teraz używam maskary po raz drugi. Dla mnie numer jeden wśród maskar!

The Body Shop krem do rąk

Każdy z nich ma wyjątkowy zapach, lekką konsystencję i radzi sobie z suchością moich dłoni. Dodatkowo, kremy są malutkie, więc bez problemu możemy je wrzucić do torebki czy zabrać w podróż.

LONG 4 LASHES

Serum przyśpieszające wzrost rzęs. Przez ponad rok nosiłam sztuczne rzęsy. Pewnego dnia postanowiłam z nich zrezygnować i postawić na bardziej naturalny look. To nie był pierwszy raz, gdy zdecydowałam się na doklejane rzęsy, wiec wiedziałam, że moje będą dość osłabione po takiej długiej aplikacji. Kupiłam to serum, chociaż szczerze mówiąc w ogóle nie wierzyłam w jego działanie. Po 2-3 tygodniach zauważyłam, że moje rzęsy robią się długie i gęste. Mało tego, wyglądają lepiej niż przed samą aplikacją sztucznych rzęs.
Dodatkowo, produkt jest bardzo wydajny. Chociaż obecnie przestałam go stosować, to wiem, że gdy będę chciała „podrasować” moje rzęsy to ponownie mogę zastosować kurację tym serum.

Poświąteczne relacje z nową lampą w tle.

Witajcie kochani! Mam dla Was dziś kilka świątecznych kadrów. Podobnie jak w zeszłym roku zdecydowaliśmy się na naturalną choinkę. Nie jest ona może tak „wygodna” jak te sztuczne, które przechowujemy latami w piwnicy, a tylko wyciągamy w grudniu i przystrajamy ulubionymi bombkami. Jednak dla mnie żywe drzewko ma swój klimat. Dlatego i w tym roku wysłałam męża po choinkę 🙂 A wy? Wolicie sztuczne czy naturalne drzewka?

Co do nowości, wreszcie zdecydowałam się na wymianę lampy nad stołem w jadalni. Czarna ładnie kontrastuje z bielą dookoła. Znajdziecie ją tutaj KLIK. Już Wam kiedyś wspominałam -początkowo nie przywiązywałam większej wagi do oświetlenia, a teraz nastąpiła wielka zmiana. Uważam, że lampy „ubierają” wnętrze, dopinają aranżację na ostatni guzik. To jak ubranie cudownej sukienki i założenie pięknych szpilek. Wtedy całość wygląda fenomenalnie.

Kochani, a jak Wam mija ten poświąteczny czas? Zostajecie w domu do końca roku, wyjeżdżacie za miasto, a może musicie popracować przez te ostatnie dni 2017 roku? Ściskam!

 

 

Obowiązek szczęścia

Świąteczna gorączka rozpoczyna się pod koniec listopada. Witryny sklepowe zaczynają ociekać bombkami, choinkami, prezentami. Z głośników wybrzmiewa klasycznie „Last Christmas”, a ludzie zaczynają wyścigi. Tylko po co?

Radio, telewizja, prasa, Internet – wszędzie tam występuje świąteczne kazanie. A przesłanie jest jedno: mamy być zawsze uśmiechnięci, zarzuceni mnóstwem prezentów i chorobliwie przejedzeni. Stoły powinny uginać się od wigilijnych potraw, brzuchy pobolewać, a kosze powinny być przeładowane kolorowymi papierami ozdobnymi. Wszystkiego ma być dużo, dużo za dużo. 

Ubierzmy choinkę, upieczmy pierniki, zjedzmy smaczną wigilijną kolację, porozmawiajmy. Nie ścigajmy się w sztucznie wyimaginowanym konkursie „wielkiego brzucha” lub ” największej torby prezentowej”. Wykorzystajmy ten czas. Codziennie żyjemy w pośpiechu, zestresowani gonimy nasze marzenia, rywalizujemy, liczymy „zera” na koncie. Zwolnijmy. Przestańmy się kłócić, zapomnijmy chociaż na chwilę, o tym co przyniosły nam ostatnie miesiące. Odpocznijmy w te Święta.

I właśnie takich spokojnych Świąt Wam wszystkim życzę…

Jaki dywan wybrać? Sypialnia w obiektywie

Cześć kochani! Narobiłam okropnego zamieszania…Biegam po schodach, między salonem a sypialnią i wciąż zmieniam dywany. Dziś już dałam za wygraną i proszę Was o poradę. Jaki wybrać dywan do sypialni? Niebieski w kratę czy w stylu skandynawskim, w odcieniach szarości?

Zaczęło się jak zawsze: niewinnie. Przeglądałam sklepy internetowe i skupiłam swój wzrok na dywanie w typowo skandynawskim klimacie. Pomyślałam, że idealnie pasowałby do mojego salonu i zastąpił niebieski egzemplarz. Jednak, gdy kurier zawitał do drzwi, a ja rozpakowałam paczkę…nagle dotarło do mnie, że nowy dywan idealnie pasować będzie również do sypialni. Bez namysłu, wzięłam niebieski ( z salonu) oraz nowy nabytek i rozłożyłam je w sypialni. I co? Wiadomo, że oba wyglądają o niebo lepiej niż ich poprzednij – beżowy, zwykły dywan ( możecie go zobaczyć w tym wpisie KLIK), ale który powinnam zostawić w sypialni?

Przygotowałam dla Was sesję w dwóch wersjach. Mam nadzieję, że to Wam pomoże i doradzicie mi, co powinnam zrobić. Liczę na Was! To który? NIEBIESKI czy SKANDYNAWSKI? Pojedynek na dywany CZAS-START!