Archiwa tagu: ciąża

Podróżowanie w ciąży

Na pewno znacie powiedzenie „ciąża to nie choroba”. Wiele w tym prawdy, jeśli nasza ciążą faktycznie przebiega bezproblemowo i zdrowo. Jednak nie zgodzę się z opinią, że w ciąży można robić wszystko to, co do tej pory. Zawsze z tyłu głowy powinna nam przyświecać myśl, że pod sercem nosimy małą istotę, kompletnie zależną od nas. Sporo emocji wywołuje u przyszłych mam podróżowanie. No właśnie, jak to jest? 

Czy można latać samolotem w ciąży?

Zacznijmy od najcięższego kalibru, czyli latania samolotem. Nie jestem wielkim podróżnikiem, ale kilka razy do roku zdarza mi się wsiąść na pokład. Uwielbiam latać, bardzo podoba mi się atmosfera na lotnisku oraz ten dreszczyk emocji, który chowa się za każdą podróżą.

Będąc na początku drugiego trymestru, postanowiliśmy polecieć na kilka dni do Aten. Gdy w Polsce rozpoczynała się jesień na całego, nam zamarzyło się słońce. Moja ciąża przebiegała prawidłowo, więc wiedziałam, że teoretycznie nie powinno być żadnych problemów. Umówmy się też, że jestem przyzwyczajona do 2-4 godzinnych lotów, ale z pewnością nie zdecydowałabym się na dłuższy lot, np. do Stanów. Nie wiem jak „normalnie” zniosłabym taki długi lot, a tu dochodzi jeszcze kwestia ciąży.

O czym warto pamiętać przed wejściem na pokład

Dwa dni przed wylotem, udałam się do mojego lekarza, aby potwierdzić, że mogę lecieć. Ciąża to specyficzny stan i czasem wystarczy kilka godzin a sytuacja zmienia się diametralnie. Doktor dał zielone światło. Z uwagi na to, że brzuszek jeszcze nie był widoczny, nie wzięłam żadnego zaświadczenia od lekarza. Ale pamiętajcie, że warto mieć taki dokument, bo niektóre linie lotnicze go wymagają. Przed wylotem, należy także sprawdzić przewoźnika, bo każde linie lotnicze mają własne obostrzenia. Czasami latanie samolotem jest możliwe wyłącznie do 32 tygodnia, nawet jeśli mamy ważne zaświadczenie od doktora.

Chociaż nasza podróż przebiegła gładko, warto pamiętać o ubezpieczeniu. Niedawno przytrafiła mi się przykra sytuacja (całe szczęście byłam na miejscu, a nie w podróży) i trafiłam na kilka dni do szpitala. W takich przypadkach sprawdza się też posiadanie numeru telefonu bezpośrednio do naszego lekarza prowadzącego. Szybka konsultacja telefoniczna nie tylko może nam pomóc w kryzysowych momentach, ale także podnieść na duchu, bo w końcu kontaktujemy się z osobą, której powierzamy ciąże.

W ciąży nie wolno dźwigać ciężkich rzeczy, a walizka bezapelacyjnie się do nich zalicza. Przyznam się, że mi było trudno, bo podróżowałam z małą walizeczką (bagaż podręczny), ale i tak Bartek pilnował mnie, abym nic nie podnosiła. Gdy podróżujecie w pojedynkę, nie krępujcie się i proście o pomoc napotkanych ludzi.

Ciążowe przywileje

Podejrzewam, że łatwiej jest, gdy brzuszek jest już ładnie zarysowany, ale nawet jeśli nie widać, że jesteście w ciąży-nie bójcie się o tym informować. Podczas stania w kolejce do odprawy, podchodziłam do obsługi i powiadamiałam o swoim stanie. Zawsze pytano mnie, który to tydzień, a następnie przepuszczano bez kolejki.

Sprawdza się to też na miejscu. Stojąc w ogromnej kolejce, aby zwiedzić Akropol podeszłam do okienka grzecznie prosząc Pana, który właśnie miał kupić bilety, czy mogę wejść przed nim z uwagi na mój stan. Nigdy nie usłyszałam słowa sprzeciwu, a umówmy się, że czasami kilkunastominutowe stanie w słońcu potrafi być męczące, nie tylko na finiszu ciąży.

Podróżowanie na co dzień

Nie trzeba wybierać dalekich destynacji, aby mówić o podróżowaniu. Wybranie się na wycieczkę w góry albo do rodziny też warto zaplanować. Przede wszystkim, musimy pamiętać o wygodzie. Jestem wielką zwolenniczką obcasów, ale wiem, że jeśli w planie mam długą jazdę samochodem bądź spacer to stawiam na wygodne buty. Również pamiętajmy o stroju. Począwszy od wygodnej bielizny (nie wiem dlaczego, ale w ciąży wszystko bardziej uwiera…) a na kurtce kończąc. Zważając na zimno, które jest za oknem, staram się ubierać na cebulkę. Obowiązkowo zarzucam także szal, który w podróży może posłużyć też jako poduszka pod plecy. I torebka, najlepiej na długim pasku, abym mogła ją przerzucić przez ramię, co dostarcza dodatkowego komfortu.

Detale

Jeśli czeka mnie dłuższe wyjście z domu, staram się zadbać o siebie szczególnie. Wiadomo, kobiety w ciąży są bardziej wrażliwe, więc aby uniknąć krokodylich łez zerkając przypadkiem w swoje odbicie w witrynie sklepowej, mam swoje patenty. Po pierwsze, nie zakładam „byle czego” tylko chcę czuć się dobrze w ciuchach, które mam na sobie. Po drugie, makijaż. Mówcie co chcecie, ale róż czy rozświetlacz potrafi zdziałać cuda. Dlatego nie zapominam o tych kosmetykach również w wersji „na wynos” do torebki. Po trzecie, pielęgnacja. Dobry krem do rąk czy balsam do ust też zawsze mam przy sobie.  I ostatnie: przekąska i coś do picia. Gdy jadę autem, najczęściej jest to kubek termiczny z gorącą herbatą, który dodatkowo rozgrzewa, gdy za oknem robi się coraz chłodniej.

Jakie są wasze doświadczenia w ciąży? Aktywnie podróżujecie czy wolicie zostawać w domu? Może macie jakieś sprawdzone triki na przyjemniejszą podróż? 

Jestem w ciąży- i co teraz?

Ci z Was, którzy obserwują nas na instagramie (KLIK) już wiedzę, że…spodziewam się dziecka 🙂 To niesamowita radość! Już nie mogę się doczekać nowej roli, w której przyjdzie mi się spełnić. Póki co, spokojnie podchodzę do tematu i nie rzucam się na dziecięce ubranka czy też nie przewijam stron w internecie w poszukiwaniu nowej fury (znaczy się wózka) dla dziecka 🙂
Jednak dzięki temu nabrałam odwagi, aby poruszyć bardzo ważny temat. Temat, który chodził mi po głowie od dawna, ale myślę, że dopiero teraz jestem gotowa, aby o tym napisać.

Ciąża

Od kilku lat spadał na mnie deszcz pytań: kiedy, kiedy, kiedy. Jedni podpytywali nieśmiało, prawie szeptem, z ciekawości. Inni, Ci bardziej pewni, głośno potrafili zapytać w towarzystwie. Bez krępacji, bez wrażliwości, bez kultury.

Co ważne, nigdy nie było dobrej odpowiedzi. Każdy argument mógł zostać obalony. Nauka? Lepsza praca? Większe mieszkanie? Brak instynktu? Kobieto! Ogarnij się. Od wieków Twoim jedynym i nadrzędnym celem powinno być posiadanie minimum jednego dziecka. I to niezbyt późno, bo wiesz, licznik bije, lata lecą. Przecież nie chcesz być starą matką, prawda?

Uwierzcie, każda kobieta dokładnie wie, kiedy TO ma nastąpić. I żaden argument jej nie przekona, żaden głupi komentarz, żadna wymowna mina. Wiece co? Gdy ja się urodziłam mój Tata miał 30 lat. Wydawało mi się, że to bardzo późno (nawet na faceta!). Iiiii? Są duże szanse, że swoje 30ste urodziny będę świętować na porodówce. Wiele sie zmieniło na przestrzeni lat. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni (ale im wybacza się więcej) decydują się na założenie rodziny wiele, wiele lat później niż to miało miejsce u naszych dziadków czy rodziców. Natomiast w kwestii podejścia społeczeństwa mamy status quo. Niestety.

Rodzina

O ile ja odpierałam komentarze względnie spokojnie, to nie jest to regułą. Nie wyobrażam sobie, gdybym  była w sytuacji, gdy długo staram się o dziecko lub po prostu nie mogę go mieć, a pytania o ciąże wpadałyby drzwiami i oknami. Nie potrafię pojąć bólu, który towarzyszy takim sytuacjom.
Tak, jak napisałam wcześniej. Było mi względnie łatwo, bo przede wszystkim była to moja decyzja o odłożeniu macierzyństwa na później. Ale na pewno łatwiej nie było moim rodzicom. Umówmy się, większość rodziców marzy o tym, aby zostać dziadkami. To taki dziadkowy instynkt, z którym nie wygrasz i na który nie masz wpływu. 

A ludzie potrafią być okrutni. Ile razy robicie zakupy w osiedlowym sklepie mięsnym? Raz, dwa razy w tygodniu? Bądźcie pewni, że tak samo często zostaniecie zapytani „I co została pani babcią?”, ” Jest pan wreszcie dziadkiem?”. Jeśli myślicie, że omijanie sklepów wystarczy to rozczaruję Was. Wizyta u kosmetyczki, zwykły dzień w pracy, poczekalnia u lekarza. Idziecie na spacer i spotykacie dawną znajomą. Już widzicie w jej oczach jak za moment padnie kluczowe pytanie: „Jest pani już babcią?Bo wie pani, moje wnuki mają już 6 lat i 4 miesiące, a drugie wczoraj skończyło 3 latka”. Chciałoby się wykrzyczeć: WIEM. PRZY KAŻDYM SPOTKANIU MI O TYM PRZYPOMINASZ.NIEBAWEM ZJAWIĘ SIĘ NA ICH URODZINACH Z TORTEM.

Pani z warzywniaka, znajoma znajomej, koleżanka. Nie ma reguły. Pytanie pada zawsze. Głęboko wierzę, że wiele osób pytając o ciążę moją, córki czy wnuczki, nie ma złych zamiarów. Po prostu, bezwiednie nawiązuje rozmowę. Lecz musimy pamietać, że nie zawsze w życiu układa się tak jakbyśmy tego chcieli. Na wiele spraw nie mamy wpływu i pewne tematy mogą wywołać smutek. Więc po co? Może lepiej porozmawiać o pogodzie, a nawet polityce, jeśli chcemy doświadczyć większej dozy emocji.

Podzielcie się koniecznie swoimi doświadczeniami. Spotykacie się z presją społeczną? Jak sobie z nią radzicie? A może mieszkacie w dużych miastach, gdzie tego problemu nie ma? Może ludzie ze sobą tyle nie rozmawiają?