Wszystkie wpisy kategorii: MISJA:Cztery kąty i taras piąty

Malowanie ścian. Jak wybrać kolor doskonały?

Zaczynamy kolejny etap Misji:Cztery kąty i taras piąty.  Jak możecie zobaczyć na zdjęciach, podłoga już jest. Zdecydowaliśmy się na jasny odcień z prostego powodu: podłoga ma być bazą dla całego wnętrza. Podobnie podeszliśmy do kwestii ścian. Sufity w całym mieszkaniu pomalowaliśmy na biało. Ściany w większości również są białe. W większości, bo zaszaleliśmy z dwoma odcieniami szarego. Będzie też trochę koloru, którego się nie spodziewacie. SERIO. Ale o tym później 🙂

Wybór farby. Czym kierowaliśmy się podczas zakupu.

Nie pierwszy raz zdecydowałam się na markę DULUX i nigdy się nie zawiodłam, dlatego łatwiej było mi podjąć decyzję.  Nie mam zbyt dużego doświadczenia w malowaniu, więc nie zrobię Wam porównania wszystkich farb dostępnych na rynku, ale z przyjemnością podzielę się z wami odpowiedzią na pytanie:  Czym zatem kierowałam się, wybierając markę DULUX?

-bogatą kolorystyką – nie bawiłam się w żadne farby z mieszalnika, tylko wybrałam kolory z dostępnej oferty. Głęboka biel, ładne odcienie szarości, ale też granat, pudrowy róż czy mięta – od kolorów podstawowych po najmodniejsze trendy.

plamoodporność– dom to miejsce, gdzie mieszkam, zapraszam znajomych, gotuję. Farba musi być zmywalna, a technologia Easy Care właśnie daje takie możliwości. Jeśli mój kocur wpadnie na ścianę z brudnymi łapami, wystarczy jak zabiorę wigotną szmatkę i przetrę plamę. Znika od razu!

dobre narzędzia, aby dobrać kolor: palety kolorów, visualizer, testery.

Samodzielne malowanie. Warto?

Jeśli metraż waszego domu nie przekracza 100 m2 albo macie w zanadrzu wielu pomocników – spokojnie możecie pomalować ściany oraz sufity. Jednak musicie wiedzieć przede wszystkim, że potrzebujecie czasu, aby to zrobić. Nie wystarczą dwa popołudnia, aby odświeżyć mieszkanie.

Dla mnie malowanie jest całkiem przyjemnym zajęciem. Codzienne siedzenie przy biurku kilka godzin jest dość wyczerpujące umysłowo:) . Aż miło wstać i zmęczyć się trochę podczas przeciągania wałkiem w górę i w dół. Natomiast schody zaczynają się, gdy musimy pomalować sufity. Tym razem zaopatrzyłam się w teleskop (kij), za pomocą którego malowanie sufitu jest łatwiejsze i wymaga od nas mniejszego nakładu energii. To znaczy jednym pomaga, a drugich i tak pokonuje. Dlatego ja zostawiam sufity osobie, która maluje je tak szybko jak ja każdego ranka zwinnie maluję tuszem swoje rzęsy 🙂

Jeśli dobrze zagruntujecie  sciany, to farba DULUX bez problemu pokryje powierzchnię. Jest jedno ALE. Jeżeli mieszkanie, które zamierzacie pomalować, jest w stanie deweloperskim, a jego ściany NIGDY nie poczuły ani grama farby… to jest ryzyko, że będziecie potrzebować 3 wartw farby. Warto to wziąć pod uwagę, gdy rozpisujecie plan remontowy, a także gdy kupujecie farbę.

Jak wybrać kolor?

Dobór koloru nie jest prostą sprawą.  Jeśli nie możecie wyobrazić sobie metamofrozy swojego wnętrza, to z pomocą przyjdzie wam aplikacja Visualizer (klik). W łatwy sposób sprawdzicie, czy w salonie lepiej sprawdzi się kolor beżowy czy moze warto postawić na róż.

W momencie, gdy zdecydowaliśmy się na kolor, warto pomyśleć o odcieniu. Nie wiem jak wy, ale ja mam zawsze problem z kolorem szarym. Ciężko jest stwierdzić, czy dany kolor nie będzie wpadał np. w delikatny niebieski. I tutaj z pomocą przyjdzie wam paleta kolorów (klik). Możecie sprawdzić, czy kolor który wcześniej wybraliście jest zaliczany do szarego szarego czy może pojawi się na naszej ścianie niepożądana niebieska poświata.

Na samym końcu, warto zaopatrzyć się w małe testery z poręcznym pędzelkiem. Malując nim fragment ściany uzyskamy pewność, co do wybranego koloru, a także przekonamy się jak zachowuje się farba w danym świetle.

Jestem ciekawa jak u Was wygląda malowanie? Wynajmujecie ekipę remontową czy malujecie na własną rękę?

Paleta kolorów : znajdziecie ją tutaj klik.

Aplikacja Dulux Visualizer klik.

Wygodne testery, które pomogą wam dobrać kolor do wnętrza.

BIŻUTERIA ŁAZIENKOWA – Jakie wybrać baterie?

Gdybyście mnie zapytali w środku nocy, jak chciałabym urządzić łazienkę, to wyrecytowałabym Wam od razu. Biel na ścianach i orientalny wzór na podłodze w neutralnych odcieniach szarości i czerni. Dlatego same poszukiwania płytek nie były specjalnie trudne. Oczywiście były dylematy. Korciło mnie, aby wybrać mniejsze kafelki na ścianę i położyć je do połowy. Jednak później uznałam, że te „małe” będą już w kuchni…I padło na większy kaliber i to pod sam sufit (z wygody, by uniknąć malowania ścian po 2-3 latach).

Pewnie jesteście ciekawi co z umywalką, szafką pod umywalkę i innymi dodatkami? Nie zdradzę Wam zbyt wiele. Od dziecka lubiłam budować napięcie 🙂 Ale napiszę tylko, że będzie sporo drewna, które ociepli wnętrze. Lubię jasne wnętrza, często przełamane kontrastową czernią, ale zawsze w towarzystwie drewna.

No dobrze, żeby nie zatajać wszystkie, napiszę Wam dziś o bateriach łazienkowych. To dla mnie trudny temat i podejrzewam, że nie jestem w tej kwestii osamotniona. Są elementy we wnętrzu, które moglibyśmy wybierać godzinami, a są też takie, do których nie przywiązujemy większej wagi. Jednym z takich elementów są…baterie łazienkowe. Tym razem podjęłam decyzję, że wybiorę baterie idealne. Przeglądanie ofert zajęło mi sporo czasu, więc nie będę rozpisywać się i produkować elaboraty, tylko konkretnie opiszę Wam baterie, które wybrałam docelowo i 2-3 pozostałe, między którymi się wahałam.

Firma, na którą się zdecydowałam to DEANTE. To polska marka, która jest na rynku od około 30 lat. Dlaczego akurat ją wybrałam? Jakiś czas temu (jak jeszcze nie miałam w planach urządzać łazienki) miałam okazję dokładnie się przyjrzeć asortymentowi marki. Ich design tak utkwił mi w pamięci, że szukając baterii dla siebie nastawiłam się na DEANTE.

Wybór padł na kolekcję Hiacynt. Podoba mi się połączenie klasycznego designu z nutką nowoczesności. Dynamiczna forma sprawia, że baterie nie są nudne, ale też nie odwracają uwagi od całego wnętrza. Przy tym wszystkim są funkcjonalne, mają dwustopniową głowicę eco-click, dodatkowo jest możliwość pokierowania strumieniem wody z uwagi na ruchomy aerator. Baterie tej serii są wygodne w użyciu, przede wszystkim w codziennym życiu domowników, ale także dla dzieci. 

Nie mogłabym przejść obojętnie obok czarnej baterii, również z serii Hiacynt. To identyczny model, jaki ja wybrała, ale w kolorze czarnym. Szczerze, to chyba nie spotkałam się z łazienką, która miałaby taką baterię. A szkoda! Bo wygląda to szałowo! Jest to opcja trochę dla bardziej odważnych, ale zobaczcie…warto chyba zaryzykować. A Ci, którym po głowie chodzą czarne baterie, ale mają problem z ich dostępnością, biegnę oznajmić, że problem zażegnany. Czarne baterie są dostępne w asortymencie marki Deante (klik).

Czujecie ten retro klimat? Kolekcja Lucerna jako pierwsza wpadła mi w oko. Zwariowałam na punkcie tych pokręteł. Świetnie wyglądają w łazienkach urządzonych np. w stylu skandynawskim. Dlaczego jej nie wybrałam? Z uwagi na krótką wylewkę baterii przy wannie. Niestety potrzebna była bardziej wysunięta, co skreśliło Lucerne z listy. 

Wystarczyło, że zobaczyłam nazwę kolekcji to już wyobraźnia zaczęła mi pracować. Mieć jaguara w łazience? Bajer! Kolekcja Jaguar była olbrzymią konkurencją dla Hiacynta. Natomiast wydaje mi się, że Jaguar pasuje do łazienek bardziej nowoczesnych. Opływowe kształty baterii nadają wyrafinowania łazience i to jest fajne!

Sami widzicie, wybieranie baterii (i to po pierwszych, większych selekcjach!) nie jest łatwą sprawą. Ale uwierzcie-warto zatrzymać się na chwilę w pędzie prac remontowych i wybrać biżuterię łazienkową. Baterie mają podobą historię jak lampy. W pierwszym momencie podobno nikt nie zwraca na nie uwagi, ale tak naprawdę to one dopełniają wnętrze i tworzą spójną przestrzeń.

Dajcie znać jak wy podchodzicie do wyboru baterii. Stawiacie na klasyczne rozwiązania czy bawicie się formą, kolorem?

Projekt „MISJA:Cztery kąty i taras piąty” wciąż in progress!