MOJE ciążowe perypetie. PRAWDA czy FAŁSZ?

Każda kobieta, która była bądź jest w ciąży pewnie spotyka się z wieloma radami, przekonaniami, komentarzami. Najtrudniej w tym wszystkim odnajdują się pierworódki, które z uwagi na brak doświadczenia, łykają wszystkie informacje jak małe pelikany.

Dzisiaj chciałabym się odnieść do tych zabawnych, mrocznych, a czasem kompletnie nieistotnych informacji, które dotarły do mnie będąc w ciąży. Każda z nas jest inna, więc także inaczej reaguje na stan jakim jest ciąża. To, że jedne punkty znalazły odniesienie do mnie, a drugie nie, wcale nie oznacza, że u was nie będzie odwrotnie. Najważniejsze jednak, żeby skupić się na sobie i wyrobić własną opinię. Stres czy nastawienie się w 100% na coś nie jest dobre…

1. Najgorszy pierwszy trymestr

I tak, i nie. W pierwszym trymestrze byłam bardzo zmęczona. Ciągle chciało mi się spać, nie zawsze dopisywał mi apetyt. Cieszyłam się, że praca, którą wykonuje daje mi możliwość pracowania z domu i nie oczekuje ode mnie np. stania przez 8h. Ale czy to był najgorszy czas? Sporym konkurentem jest trzeci trymestr, który spędziłam na znacznie zwolnionych obrotach. Zagrożenie porodem przedwczesnym było na tyle realne, że nie mogłam sobie pozwolić na szaleństwa, nawet jeśli czułam się lepiej. Zdecydowanie numerem jeden był dla mnie środek ciąży. Mogłam czynnie działać, podróżować, spacerować, dopisywał mi apetyt. Brzuszek był bardzo słabo widoczny, więc drugi trymestr przechodziłam w swoich starych ciuchach.

2. Przytyjesz najwięcej na sam koniec

FAŁSZ! Najmniej przytyłam w ostatnich miesiącach. Chociaż moja aktywność fizyczna praktycznie spadła wtedy do zera, to również nie rzucałam się na jedzenie. Zgaga skutecznie odpędzała mnie od talerza. Nie miałam problemu również z zatrzymaniem wody w organizmie, także końcówka ciąży wcale mi się nie kojarzy z olbrzymim przeciążeniem. Zdradzę Wam jednak, że największy przyrost wagi (aż 3 kg w ciągu miesiąca!) zanotowałam w grudniu, czyli pod koniec drugiego trymestru.

3. Kup spodnie o dwa rozmiary większe

FAŁSZ! Prawdą jest, że nie zamierzałam od samego początku inwestować w ciążową garderobę. Mam dużo ciuchów typu oversize w szafie, a podoba mi się także jak brzuszek jest wyeksponowany. Jednak moim must have były ciążowe spodnie. Nie zaprzestałam wyznawać zasadę: getry/leginsy to nie spodnie, więc musiałam znaleźć coś co będzie dobrze leżeć. A wymagania miałam spore, bo najbardziej zależało mi na białych i czarnych egzemplarzach. Problem w tym, że rozmiarówka czasami jest naprawdę różna. Gdy zamówiłam pierwsze spodnie w rozmiarze 36 ( normalnie taki noszę) obawiałam się, że mogą być za małe. A tu zonk! Kurier dostarczył mi paczkę z wielkimi gaciami, przynajmniej o dwa rozmiary za duże. Wiele osób mówiło mi, żebym je zostawiła, bo SERIO przydadzą się na końcówkę ciąży. Ale stwierdziłam, że prędzej zaprzestanę wychodzenia z domu, niż założę tak wielkie spodnie. I dobrze zrobiłam, bo kompletnie by mi się nie przydały. Fasony są różne i niestety nie liczcie, że uda Wam się trafić za pierwszym razem. U mnie stanęło na innym kroju czarnych spodni, które już w rozmiarze 36 były odpowiednie, a białe wyrwałam nawet w rozmiarze 34 i też nosiłam je do samego końca. Wszystkie pochodzą z H&M, gdzie z doświadczenia mam wrażenie, że ubrania są ciut większe niż w innych sklepach.

4. Nie idź na L4 zbyt wcześnie, bo nie wytrzymasz w domu

FAŁSZ! Wytrzymałam i to z wielką przyjemnością. Na palcach jednej ręki mogę policzyć kryzysowe dni, kiedy faktycznie mnie nosiło. Ale bierzcie pod uwagę, że prócz książek, filmów i spotkań, mam również bloga, który zabiera mi całkiem sporo czasu. Robienie zdjęć, dyskusje z Mamą, pisanie tekstów, nadzorowanie mediów społecznościowych, odpisywanie na wasze wiadomości-to wszystko zabiera wiele godzin. U mnie sprawę skomplikowało także oszczędzanie się w ostatnim trymestrze, bo nie mogłam pójść sobie na dwugodzinny spacer, ale dałam radę i mało tego-cieszę się z tego czasu, że mogłam chociaż trochę zwolnić 🙂

5. Podróże samolotem są niebezpieczne dla dziecka w brzuszku

FAŁSZ! Oczywiście zależy w jakiej kondycji zdrowotnej jesteście, ale ja będąc w drugim trymestrze poleciałam do Aten i miałam na to pełną zgodę lekarza. Mało tego, takie wyjazdy często są rekomendowane. To czas, gdzie możemy wypocząć, zmienić otoczenie i przygotować się do nowej roli oraz obowiązków, czyli bycia mamą. Dlatego, jeśli marzy Wam się podróż samolotem w ciąży to zapytajcie swojego lekarza ( najlepiej kilka dni przed wylotem udać się jeszcze na wizytę kontrolną, aby mieć 100% pewność) i spełniajcie marzenia!

6. Będzie chłopak (bo dziewczynka skradłaby Ci urodę)!

FAŁSZ! Ileż razy się nasłuchałam, że będziemy mieli chłopca. Niektórzy to nawet szli w zaparte i negowali oświadczenie lekarza o płci. No bo jak? Każda przyszła mama, która nosi w sobie dziewczynkę musi być popuchnięta, z wypryskami na twarzy i rozlanym brzuchem. Nie wierzcie w te zabobony!

7. Tylko patrzeć, jak ogarnie Cię wyprawkowe szaleństwo!

FAŁSZ! Moje wyprawkowe szaleństwo rozpoczęło się na ostatniej prostej przed porodem. Niech potwierdzeniem będzie dla was informacja, że wózek dotarł do nas, gdy byłam w 37 tc. A wcześniej? Jakoś nie miałam zapału, aby robić wielkie zakupy dla małej. Śmiałam się, że jak trafię na porodówkę to z laptopem, bo będę zamawiać ubranka i inne akcesoria. W rezultacie, środki do pielęgnacji, podstawowe ciuszki na pierwsze 2-3 miesiące, czy łóżeczko ogarnęliśmy po 30 tygodniu, i to tylko dlatego, że przedwczesny poród był bardzo realny. Gdyby nie to…myslę, że spokojnie składałabym zamówienia w przerwie między skurczami 😉

8. Ciąża to nie choroba!

I tak, i nie. Może ciąża to nie choroba, ale też stanem błogosławionym bym jej nie nazwała. Przed zajściem w ciąże sama myślałam, że to takie proste. Kobiecie rośnie brzuch, musi trochę zwolnić, ale nic więcej. A ja? zaliczyłam kilka wizyt w szpitalu podczas jej trwania. Pierwsza, to złapanie kolki nerkowej. Za drugim razem, konieczność podania sterydów na szybkie rozwinięcie się płuc u dziecka w 30 tc. A ostatni raz…gdy dopadły mnie regularne skurcze (co 2,5 min!) a które po kilku godzinach okazały się fiaskiem, ale i tak swoje musiałam w szpitalu odleżeć.

9. Pod koniec ciąży każda kobieta potrzebuje mnóstwa poduszek-inaczej nie zaśnie z wielkim brzuchem

FAŁSZ! U mnie się to w ogóle nie sprawdziło. Nie potrzebowałam nawet tak popularnej poduszki między nogami. Jedynie, gdy zgaga nie dawała za wygraną, to sięgałam po wyższą poduszkę. Normalnie śpię nisko, dlatego już takie podwyższenie było dla mnie odstępstwem od normy,

10. Masz kota? W ciąży powinnaś go usunąć z domu.

FAŁSZ! A to wszystko przez toksoplazmozę, która jest bardzo szkodliwa w ciąży. Rozmawiałam na ten temat już na początku ciąży z moim lekarzem. Stwierdził, że nie ma się czym przejmować, bo w większości toksoplazmozę możemy złapać przez kontakt z nieumytym, nieświeżym mięsem. Robiłam kilka razy badania i jestem „czysta”. Jednak dużą wagę przywiązywałam do przyrządzania jedzenia w kuchni.

11. Jak możesz jeść sushi w ciąży?

PRAWDA! Mogę i nawet jadłam bardzo często. Oczywiście trzymałam się zasady, że kobiety w ciąży nie powinny jeść surowej ryby, więc zawsze wybierałam te z pieczoną. Jednak za każdym razem, gdy wrzucałam na instastories zdjęcie, gdy jem sushi otrzymywałam od Was pełno wiadomości w stylu: chyba nie jest surowej ryby? wiesz, że kobiety w ciąży nie mogą jeść surowej ryby? etc. Dziękuję za waszą troskę 🙂

12. Końcówka ciąży dłuży się najbardziej!

FAŁSZ! Początek ciąży był dla mnie uciążliwy… Zaczęłam skrupulatnie zerkać do aplikacji, która odliczała tydzień za tygodniem…7,9,10,11…i tak w nieskończoność. A czym bliżej rozwiązania, tym czas szybciej mi mijał. Dwa miesiące przed porodem to już totalny sprint. Może dlatego, że zaczęłam interesować się wyprawką, przygotowywać wpisy na bloga…Wcale mi się nie dłużyło. Wręcz przeciwnie, w myślach mówiłam sobie: Klara, jeszcze poczekaj tydzień, a ja zrobię sobie paznokcie, pojadę na przegląd samochodu itp. Dwa tygodnie przed porodem trochę się to zmieniło, bo nagle każdy się dopytywał: czy to już, czy Klara jest już na świecie. I wtedy chciałam już urodzić, a poza tym dobijałam do 40 tc, więc ogarniał mnie stres czy wszystko z małą jest ok.

13. Dostaniesz skurczy, pojedziesz do szpitala i urodzisz

FAŁSZ! Skurcze się pojawiły, pojechałam do szpitala, powiedzieli, że rodzę…i Klara jednak uznała, że to nie ten dzień. Przesiedziałam w szpitalu tydzień…i wróciłam do domu, bo księżniczce jednak bardziej podobało się w moim brzuchu.

14. Każda kobieta w ciąży ma zachcianki!

FAŁSZ! Ale może dlatego, że ja całe życie mam zachcianki. W nocy jeść nie lubię, więc ominęły nas akcje: kochanie, jedź mi po kebaba. Nie miałam ochoty na ogórki kiszone z czekoladą etc. Jedyne to, co zauważyłam, to zapałałam miłością do masła. Wcześniej nie smakowała mi kanapka z masłem…a w ciąży uwielbiałam zjeść kromkę posmarowaną grubą warstwą masła. Ciekawe jak to będzie teraz 🙂

15. Hormony w ciąży to nie przelewki…

PRAWDA! Nigdy nie sądziłam, że kobieta w ciąży potrafi się rozpłakać bez powodu. Na własnym przykładzie przekonałam się, że jest to możliwe. Nie było to jakoś nagminne zachowanie, ale kilka razy zdarzyło mi się wybuchnąć wielkim płaczem i wtulić w Bartka, który z wielkim zrozumieniem głaskał mnie po głowie, chociaż kompletnie nie rozumiał o co mi chodzi. Oczywiście kilka godzin później sami się z tego nabijaliśmy, ale w danym momencie był to dla mnie koniec świata. I jeśli myślicie, że zawsze chodziło o jakieś wzniosłe, życiowe tematy, to muszę was rozczarować. Raz zdenerwowałam się, bo ochroniarz na osiedlu wyraził niepochlebną opinię na temat polityka, którego lubię i cenię…Chociaż powstrzymałam łzy, to „ulało mi się”. gdy przekroczyłam próg domu 🙂

16. Będziesz tęsknić za ciążowym brzuszkiem!

FAŁSZ! Oj nie będę. Ciąża to nie był dla mnie czas, do którego mogłabym wracać nostalgicznie. Pomijam fakt szpitalnych epizodów, ale dla mnie ciąża to jednak ograniczenie. Być może są kobiety, które do ostatnich dni korzystają z życia na maksa, biegają, chodzą na zakupy etc. Jednak ja czułam, że nie mam takiej sprawności i po prostu jestem słabsza niż przed ciążą. Dodatkowo, uwielbiam modę, a w ciąży strojenie się absolutnie nie wchodziło w grę. Kupiłam raptem kilka rzeczy, dbałam o siebie etc, ale nie mogę tego porównać do modowego szaleństwa przed ciążą.

17. Spuchniesz!

FAŁSZ! Wiem, że wiele kobiet ma z tym problemy, jednak udało mi się uniknąć popuchniętych nóg, stóp, dłoni etc. Straszono mnie, że moje stopy tak spuchną, że nie będę w stanie ich włożyć do żadnych butów. Może latem jest trochę inaczej, ale ja do samego końca nie zauważyłam żadnej opuchlizny.

Ciekawa jestem waszych historii. Czy miałyście podobnie? A może całkowicie inaczej przechodziłyście ciążę? Każda z nas jest inna, więc i każda przechodzi przez ten stan inaczej. Dajcie znać jak było u Was :)))

8 myśli nt. „MOJE ciążowe perypetie. PRAWDA czy FAŁSZ?

  1. Karolina

    Ja chodziłam całe lato w ciąży i nie spychłam, a u mnie w rodzinie jest tendencja do zatrzymywania wody. W sumie z większością się zgadzam, tylko nie z tym że ja bardzo lubiłam stan ciąży 🙂 uwielbialam te kopanie w brzuchu i ten czas.
    40 Tc i poród sam ruszył? Spróbuj chodzić jeszcze ponad tydzień z tym wielkim brzuchem 😅 i wysłuchuj czy już urodziłas😥 wrrr…
    A teraz dopiero się pojawia ciocie dobra rada… Nie nos, niech się wyplacze, bo rozdziadowalas, mamin cycek, itp…

    Odpowiedz
  2. Ewelina

    Po pierwsze – ogromne gratulacje! Po drugie – bardzo cieszy mnie fakt, że trafiłam na Waszego bloga. Za dwa tygodnie(wersja oficjalna) również powitamy na świecie naszą Małą Szefową ; Marcelinę 🙂 co więcej – ja mam na imię Ewelina także zdublujemy się idealnie 😉 a co do ciążowych perypetii to u mnie zdecydowanie góruje sprawa z zabieraniem urody. Każdego dnia słyszę , że zapewne lekarz się pomylił, bo niemożliwe żeby dziewczynka „nie zabrała urody” 🙄 Zazdroszczę małego przyrostu wagi na końcówce. Ja przez całą ciążę przybierałam bardzo mało, czasami nawet chudłam, ale w 8 miesiącu nieoczekiwanie przybyło 7 kg w miesiąc 😱

    Odpowiedz
  3. Natalia

    Prawdą jest, że przy zgadze okazuje się, że dziecko rodzi się z gęstszymi włosami na głowie 😀 Wiele lekarzy i położnych pytało mnie czy miałam zgagę i potem domyśliłam się o co chodzi, bo mój synek miał i w sumie ma do teraz bujną czuprynkę. A widzę, że Klara tez ma gęste czarne włoski na głowie. Pozdrawiam i życzę wiele radości z macierzyństwa

    Odpowiedz
    1. Qsa

      No błagam, jak można w takie rzeczy wierzyć 😉 dziecko jest w macicy, w worku owodniowym, pływa sobie zazwyczaj (zwłaszcza pod koniec ciąży) głową w dół, więc jak niby te włosy miałyby powodować zgagę? Moja córka urodzona w 41 tygodniu z bujnymi włosami, a zgagi nie mialam zarówno w ciąży jak i przed nią, natomiast moja siostra w ciąży umierała z powodu zgagi (nigdy wcześniej nie miała takich problemów) a dziecko łyse 😉 dopiero teraz po roku zaczynaja rosnąć włosy. Zwykłe zabobony, jak z tą urodą. Wstyd w to wierzyć 🙂

      Odpowiedz
  4. Daria

    Dziękuję za te informacje, dla mnie to jest bardzo ważne, bo tak na prawdę boję się ciąży przez te wszystkie „porady”. Ale po przeczytaniu twojego bloga poczułam się trochę lepiej. Dziękuję 🙂

    Odpowiedz
  5. Radosław Wierzbicki

    Dobrze, że głośno sie o takich dolegliwościach mówi. Bo mimo wszystko, nie oszukujmy się, ale ciąża jest niesamowicie idealizowana i gdy tylko kobieta w ciąży mówi, że jej źle od razu jest linczowana i zostaje z tekstem, że powinna się cieszyć, że w ogóle zaszła w ciążę, bo inne to nie mogą mieć dzieci… Litości i trochę więcej zrozumienia.

    Odpowiedz
  6. Kasia

    Ja w ciazy z pierwszym synem nie mialam zadnych problemow. Oprocz pierwszego trymestru, kiedy to stracilam apetyt, schudlam 2,5kg i nie moglam spac, a przy tym bylam niesamowicie zmeczona i bez energii. Potem mi przeszlo i az do konca nie mialam zadnych problemow. Przytylam 19kg przez cala ciaze, czego nie bylo nigdzie widac, oprocz brzucha i piersi. Nadal nosilam rozmiar 36-38, ale chodzilam w ciazowych spodniach, bo wiadomo, zwykle w ogole nie dalyby rady. Nic mi sie napuchlo, zadnych dolegliwosci nie mialam, zadnych zachcianek, opuchlizny, nawet jednego dnia nie mialam nudnosci. Gdybym nie wiedziala, ze jestem w ciazy to dziwilabym sie czemu mi brzuch robi sie wiekszy, chociaz i ten do 5-6 miesiaca nie byl prawie wcale widoczny a wydawal sie tylko lekko wzdety, co nie pozwolilo mi juz nosic moich normalnych spodni i musialam zakladac ciazowe dla wygody, zeby mnie nie uwieralo w pasie od guzika itp.
    Terz jestem w drugiej ciazy (prawie 6 miesiecy!) i tu juz jest zupelnie nowa historia :). Apetytu nie stracilam a wrecz przeciwnie-mam jeszcze wiekszy niz kiedykolwiek, co 2-3 tygodnie zmieniaja mi sie zachcianki (przechodzilam juz 3 tygodnie na chipsach i ciastkach z czekolada, potem ogorki kiszone przez nastepny miesiac, potem zupki chinskie przez 2-3 tygodnie codziennie, a teraz Nutella w natarciu). Jestem tez nadwrazliwa na wszelkie zapachy przez co zmienialam szampony juz 4 razy i nadal mam problem ze znalezieniem czegos, co mi sie nie obrzydnie po 3-4 myciach i nie bedzie sprawialo, ze chce mi sie wymiotowac. Ale ogolnie czuje sie dobrze. Brzuch bylo mi juz widac w 3 miesiacu i nadal rosnie jak szlony. Przytylam na razie 10 kg i znowu tylko na brzuchu i w piersiach. Nosze te same ubrania co przy ostatniej ciazy i nie mam problemow zdrowotnych innego rodzaju. Jestem aktywna, jezdze na rowerze, duzo chodze, mam bardzo aktywny tryb zycia i czuje sie na tyle dobrze, ze ani mi sie sni isc na L4, i siedziec w domu, bo zwariuje. Pierwsza ciaze przepracowalam do samego konca aktywnie i nie widze powodow, zebym musiala zmienic to teraz, bo czuje sie wystarczajaco dobrze. W zabobony nigdy nie wierzyma i uwazam, ze sa po prostu glupie. Slyszalam ich tysiace, a ciociom i wujkom Dobra Rada zawsze odpowiadalam, ze nie interesuje sie glupotami, bo rownie dobrze Ziemia jest plaska i to Slonce krazy wokol Ziemii a nie na odwrot. 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.